Avatar rozczarował na BAFTA
poniedziałek, 22.02.2010, 18:30
Dziś ogłoszono laureatów brytyjskich nagród filmowych BAFTA za rok 2010. Szeroko reklamowany, kasowy hit “Avatar” zdobył dwie nagrody w kategorii “najlepsze efekty specjalne” oraz “najlepsza scenografia”. Wynik ten trudno jednak uznać za zadowalający, skoro konkurencyjny “The Hurt Locker” (nawiasem mówiąc, wyreżyserowany przez byłą żonę Jamesa Camerona – reżysera “Avatara”) zdobył nagrody w trzech kategoriach, w tym w najbardziej prestiżowej “najlepszy film”.
Większość tytułów newsów o tym wydarzeniu filmowych zdaje się krzyczeć: “porażka Avatara”, “Avatar zawodzi” itp. Jest to prawda tylko po części – prawdziwym wyzwaniem dla obu filmów będzie rozdanie najbardziej prestiżowych nagród filmowych – tzw. Oscarów. W tym kontekście warto przywołać przykład innego filmu Jamesa Camerona – “Titanica” – który w 1997 roku zdobył 11 statuetek (dotychczasow rekord), wcześniej nie zdobywając ŻADNEJ nagrody w brytyjskim BAFTA (10 nominacji, 0 wygranych).
Z lekkim przymrużeniem oka trudno się jednak dziwić niewielkiej ilości zdobytych przez Avatara wyróżnień w Wielkiej Brytanii – “Titanic” opowiadał przecież o potwornej katastrofie brytyjskiego parowca, należącego do brytyjskiego przewoźnika White Star Line, kapitan i projektant statku byli Anglikami, a para pozytywnych bohaterów Amerykanami, jeden z “czarnych charakterów” – Spicer Lovejoy – również był Anglikiem, a większość błędnych decyzji podjęła właśnie “brytyjska” część załogi :)
P.S. Pełna lista nominowanych oraz zwycięzców tegorocznych BAFTA jest tutaj: http://www.chiff.com/art/movies/bafta-awards.htm
WTW
sobota, 13.02.2010, 23:18
Nie tak całkiem dawno temu pisałem o przesiadce z Konnekta na Mirandę (oba to programy z grupy tak zwanych komunikatorów Instant messaging). Nie minęło wiele czasu, a przesiadłem się na kolejny program, o krótkiej i dziwnej nazwie: WTW. Po kilku miesiącach użytkowania mogę podzielić się swoimi wrażeniami:
WTW stanowi idealne połączenie Mirandy (estetyczny, rozwijany, wieloprotokołowy*), Konnekta (funkcjonalny, lekki) i GG8 (obsługa nowych “ficzerów” – długich numerów, avatarów, nowych stanów itp.), a przy tym jest darmowy, nie wyświetla irytujących reklam i robi dokładnie to do czego jest przeznaczony – służy do rozmowy. Oznacza to, że nie pozwala na oglądanie TV, słuchanie radia**, grę w kółko i krzyżyk, pobieranie RSS, robienie kawy ani milion innych rzeczy, które nie mają nic wspólnego z rozmową, a jedynie zabierają kolejne zasoby komputera. W menedżerze procesów program zajmuje jedynie 14MB pamięci (przy kilku otwartych zakładkach rozmowy).
WTW nie jest dla każdego – zainstalowana kopia wymaga poświęcenia paru godzin na konfigurację i dostosowanie do potrzeb, ale potem spłaca to prostotą, szybkością działania i estetycznym, minimalistycznym interfejsem, dobrze integrującym się z systemem (screen). Polecam! Więcej informacji na k2t.eu/wtw.
* – na razie obsługuje jedynie GG, tlen.pl i XMPP (Jabber)
** – ale niektóre rzeczy można dodać za pomocą pluginów
Koniec semestru, ferie
sobota, 13.02.2010, 21:28
W środę oficjalnie rozpocząłem ferie 2010 – przede mną tydzień nabierania sił na kolejny – mam nadzieję nie tak ciężki jak poprzedni – semestr. Podwójna sesja w tym roku trochę dała mi się we znaki, choć obiektywnie muszę przyznać, że znacznie więcej czasu poświęciłem na zaliczanie przedmiotów na WIMiM. Tak czy inaczej, średnie śródsemestralne (5.0 WNEiZ, 4.81 WIMiM) w obecnych warunkach uważam za więcej niż bardzo dobre – ferie będą naprawdę zasłużonym odpoczynkiem.
Stypendia
środa, 27.01.2010, 18:51
Ostatnio zdarza mi się bardzo często narzekać na systemy stypendiów na uczelniach. Weźmy za przykład takie stypendium na kierunkach zamawianych (przysługuje ono w wysokości 1000 zł miesięcznie dla ok 75% studentów). Nie przesadziłem z tym odsetkiem pomimo, że formalnie stypendium przysługuje jedynie połowie przyjętych. Problem w tym, że “połowę” oblicza się z całej listy. Od prawie 100 nazwisk na liście przyjętych odjąć należy tych, którzy w ogóle nie zjawili się ani razu na studiach, nie przysługuje im stypendium lub zwyczajnie odpadli. Łącznie jest więc niecałe 60 osób, z których 45 osób ma stypendium. W ten sposób 75% przyjętych studentów dostaje po 1000 zł miesięcznie.
Za co są te pieniądze? W zasadzie za nic. Wystarczy jedynie być na magicznej liście 75% najlepszych (wg punktów z rekrutacji) studentów. Spełnienie tego warunku oznacza, że w miesięcznych ratach przez pierwsze 5 miesięcy na koncie uzbiera się 5 000 zł. Teraz to można w ogóle zrezygnować z przychodzenia na studia, gdyż jeśli nie przejdzie się na następny semestr, to stypendium zwracać…. nie trzeba. Czyli mówimy o kasie za friko :) A że przejście na kolejny semestr specjalnie skomplikowane nie jest (wystarczy zaliczyć ok. 4 przedmiotów z ośmiu – ta liczba nie jest wcale jakaś wygórowana) to po kolejnych 5 miesiącach na koncie będzie już 10 000 zł. Miło :)
Celem istnienia stypendiów zamawianych na kierunkach technicznych (jak Mechatronika) jest zachęcenie absolwentów szkół średnich do studiowania na politechnikach, a nie na uczelniach humanistycznych i ekonomicznych. Efektywność tego rozwiązania jest jednak dyskusyjna. Jeżeli ktoś czuje powołanie i siły do studiowania kierunku technicznego, to na studia i tak przyjdzie. Jeśli ktoś nie czuje takiej potrzeby, ale zachęci go kasa to przyjdzie, zabierze “wypłatę” i odpadnie szybciej niż się go zdąży zobaczyć na wykładzie. A że przesiew jest duży (szacunkowo, po pierwszym roku zostanie może z 30-40% studentów) to proste mnożenie pozwala uświadomić sobie, ile pieniędzy zostanie wyrzucone w błoto (tym bardziej, że w zauważalnej liczbie przesiew nie polega na tym, że student próbuje i mu nie wychodzi, tylko raczej na tym, że student dostaje stypendium i więcej nikt go na oczy nie widzi). Brak konieczności zwrotu stypendium powoduje zaś, że motywacja do zaliczenia wbrew wszelkim przeciwnościom losu następnego semestru nie jest tak duża, jak być powinna.
Wracając do szlachetnego celu stypendiów zamawianych – forma realizacji totalnie nie idzie w parze z ideami. Stypendium przysługuje tylko studentom, którzy wybrali się po raz pierwszy w życiu na swoje pierwsze studia. Na moim przykładzie oznacza to, że studiując na dwóch kierunkach (pierwszy to Informatyka i Ekonometria na US), na kierunku zamawianym stypendium mi nie przysługuje. Uważam, że jeśli ktoś idzie na drugi kierunek, to po pierwsze wie po co tam idzie, po drugie nauczył się już studiować, po trzecie umie zarządzać swoim czasem co daje gwarancję, że nie odpadnie szybko. Dlaczego więc osoba taka nie ma szans na stypendium, a ktoś, kto dostał kasę i tyle go widzieli ma? Nie potrafię powiedzieć. Znacznie bardziej sprawiedliwym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie konieczności zwrotu pobieranego stypendium w przypadku np. niezaliczenia semestru/roku, ale za to niech możliwość ubiegania się o nie mają wszyscy. Być może to drastyczne rozwiązanie, ale na pewno bardziej sprawiedliwe niż obecna sytuacja.
Nie odbieram oczywiście moralnego prawa wszystkich pierwszoroczniaków do ich stypendium – zapracowali na nie uczciwie swoimi punktami z rekrutacji. Tym bardziej nieciekawa wydaje mi się sytuacja kilkudziesięciu studentów Wydziału Matematyczno – Fizycznego Uniwersytetu Szczecińskiego, którzy dostali się na kierunki zamawiane a pieniedzy…. nie dostali. Rektor Uniwersytetu ostatnio tłumaczył w mediach przyczyny tego stanu rzeczy – ja nie wnikam w sprawy organizacyjne, ale faktem jest, że na wyrównanie stypendium, studenci US mogą liczyć jak wiatr powieje, tj, może w lutym. Ależ bałagan się porobił, naprawdę współczuję im.
Na koniec zostawiłem sobie ostatnią, bardzo palącą sprawę stypendialną. Przez ostatnie 4 lata corocznie otrzymywałem stypendium naukowe na WNEiZ. Co roku stawki te były zazwyczaj minimalnie większe niż w roku poprzednim (zazwyczaj o kilkanaście złotych). W tym roku nic nie zapowiadało rewolucyjnych zmian. Ze średnią w przedziale 4,7-4,8 otrzymywałem miesięcznie 550 zł. W połowie stycznia na Wydziale pojawiły się ogłoszenia o redukcji poziomu stypendium naukowego. Okazało się, że źle przeliczono ilość uprawnionych do otrzymania stypendium studentów, przez co otrzymywaliśmy stypendia w zawyżonych ratach. W ramach “wyrównania” przez kolejne 6 miesięcy otrzymywać będziemy niższe kwoty tak, by sumarycznie ilość pieniędzy się zgadzała. Przygotowałem małą tabelkę, pokazującą skalę zmian:
| próg | stawka I-IV | stawka V-X |
|---|---|---|
| 4,20 – 4,29 | 245 zł | 200 zł |
| 4,30 – 4,39 | 295 zł | 214 zł |
| 4,40 – 4,49 | 345 zł | 255 zł |
| 4,50 – 4,59 | 445 zł | 265 zł |
| 4,60 – 4,69 | 500 zł | 320 zł |
| 4,70 – 4,79 | 550 zł | 370 zł |
| 4,80 – 4,89 | 600 zł | 420 zł |
| 4,90 – 4,99 | 650 zł | 470 zł |
| 5,00 | 700 zł | 610 zł |
Co z tego wynika? Stypendia za średnie w granicach ok. 4,5 obcięto prawie o 41%, podczas gdy stypendium najniższe o 18%. Znając stawkę w pierwszych czterech miesiącach i w ostatnich sześciu można łatwo wyznaczyć, ile naprawdę miało wynosić stypendium. Co się okazuje? W stosunku do zeszłego roku za średnią 4.5 dostaje się 14% mniej, podczas gdy za średnią 4.2 … 0,9% mniej. Najwięcej na obcięciu stawek stracili więc studenci z niezłymi średnimi w granicach 4.5 – 4.6. W obecnej chwili, student ze średnią 4,59 dostaje jedynie 65 zł więcej niż ktoś, ze średnią 4.2. To są naprawdę śmieszne pieniądze i potrafi to bardzo zdemotywować. Szczególnie boli, że taka sytuacja wynika nie z winy nas – studentów, ale raczej z machiny biurokratycznej i niedopatrzeń osób, zajmujących się wypłatą i obliczaniem stypendiów. A już to, że taka pomyłka zdarzyła się na wydziale EKONOMICZNYM woła o małą pomstę do nieba.
Na oficjalnej decyzji napisano jedynie:
“(…) Na niniejsze postanowienie nie przysługuje zażalenie. (…)”
Więcej na temat (także wypowiedzi studentów) w wątku na forum WNEiZ: http://www.wneiz.pl/forum/read.php?1,7959,7962
Życzenia
środa, 23.12.2009, 17:25

Zagadka
poniedziałek, 12.10.2009, 23:05
Wyobraź sobie grę, w której typujesz 10 liczb z przedziału 1-70. Następnie w wyniku losowania maszyna wybiera 10 z 70 numerów. Jakie jest prawdopodobieństwo, że nie trafisz żadnej z wylosowanych liczb?
Na pierwszy rzut oka, powinno być ono dość spore, ponieważ mamy aż 60 liczb niewygrywających i tylko 10 wygrywających – przewaga tych pierwszych jest znaczna. Czy tak jest w rzeczywistości? Nie do końca. 10 z 70 liczb można skreślić na 396704524216 sposobów (liczone jako 70!/(10!*60!) – czyli kombinacja 10 elementowa 70-elementowego zbioru). Kuponów, na których nic nie trafiliśmy będzie 75394027566 (liczone analogicznie 60!/(10!*50!)). Po prostym podzieleniu mniejszej liczby przez większą otrzymujemy wynik: szansa na trafienie niczego wynosi jedynie 19%. I tak pozornie łatwa do ogarnięcia gra okazuje się być znacznie bardziej wymagającą :)
Wspomniane przeze mnie liczby nie są przypadkowe. Takimi parametrami cechuje się gra liczbowa Keno, a wariant z 10 skreśleniami to tylko jeden z wielu, jakie można uzyskać. W moim nowym artykule rozprawiam się z szansami wygranej w Keno, analizuję przewagę Totalizatora Sportowego nad graczem oraz zastanawiam się, która ze strategii minimalizuje straty. Wszystko to pod tym adresem:
http://www.otorowski.com/publicystyka/analiza-prawdopodobienstwa-wygranej-w-keno/
Wielka kumulacja, wielka kasa
środa, 30.09.2009, 09:03
W zeszłym roku napisałem artykuł, pokazujący statystyczne prawidłowości i szanse wygranej w Dużego Lotka. Ostatnio temat DL jest bardzo modny, głównie za sprawą (zdaje się) rekordowej kumulacji 40 milionów złotych. Wykorzystując doświadczenia z tamtego artykułu, pokusiłem o obliczenie, ile w ciągu kilku dni na jednej grze zarobił Totalizator Sportowy.
Z archiwum wygranych wynika, że w losowaniu stwierdzono następujące wygrane:
| stopień | ilość wygranych | wypłata |
|---|---|---|
| trzy trafienia | 68 5664 | 16,00 zł |
| cztery trafienia | 35 609 | 245,90 zł |
| pięć trafień | 644 | 5 671,60 zł |
| sześć trafień | 8 | 4 670 943,30 zł |
Prosta suma iloczynów pozwala stwierdzić, że Totalizator w ramach nagród wypłacił prawie 61 milionów złotych. Większość tej kwoty trafi do graczy, część zostanie odprowadzona w formie podatku (10% od wygranej). To dość sporo pieniędzy, policzmy więc, ile mamy przychodów:
Statystycznie, “trójka” pada raz na ok. 57 zakładów, czwórka raz na ok. 1034 zakłady, piątka raz na ok. 54 264 zakładów, a szóstka raz na 13 983 816. Najwięcej wygranych stanowią trójki, tak więc one są najbardziej wiarygodne w obliczeniach. Mnożąc znaną z tabelki ilość wygranych “trójek” przez liczbę zakładów, które statystycznie trzeba zawrzeć, aby wygrać “trójkę”, można obliczyć, że zawarto ok. 38 891 889 zakładów (statystycznie, z takiej liczby zawartych zakładów powinno paść 685 664 “trójek”, 37 628 “czwórek”, 717 “piątek” i 3 “szóstki”, co jest dość zbieżne z osiągniętymi w rzeczywistości wynikami). Jeden zakład kosztuje 2 zł, a więc łączne przychody z kuponów to 2 * 38 891 889 = 77 783 778 zł. Jak na dłoni widać, że Totalizator zarobił w ciągu 2-3 dni na Dużym Lotku ok. 16 milionów złotych, czyli kilkukrotnie więcej, niż gracze, którzy trafili szczęśliwą szóstkę :)
Więcej na temat szans gry w Dużego Lotka w moim artykule:
http://www.otorowski.com/download/Podatek_od_ludzi_slabych_w_matematyce.pdf
Witamy na ZUT
środa, 23.09.2009, 14:48
Dziś otrzymałem list polecony, informujący o pozytywnym wyniku rekrutacji na studia. W ramach drugiego kierunku, od najbliższego semestru będę studiował Mechatronikę na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym w Szczecinie.

Jest to niewątpliwie powód do radości, choć byłby on znacznie większy, gdyby nie jeden tyci szczegół. Mechatronika na ZUT jest nowootwartym kierunkiem, jednym z tzw. “kierunków zamawianych”. Aby “zwabić” studentów na kierunek, na którego absolwentów jest duże zapotrzebowanie na rynku pracy, tym, którzy po raz pierwszy podejmą na nim studia (pod warunkiem posiadania nie za niskiej liczby punktów w rekrutacji) przysługuje stypendium w wysokości 1000 zł miesięcznie. Ja się na nie z oczywistej przyczyny nie łapię, gdyż zupełnym przypadkiem studia zacząłem 4 lata temu. Pozostaje mi tylko nadzieja na stypendium naukowe na ZUT.
Giga ściema, czyli jak zarabiać pieniądze?
poniedziałek, 21.09.2009, 21:33
Ostatnio trafiłem na nieistniejącą stronę, istniejącą tylko w celu reklamy zarejestrowanej domeny. Zainteresował mnie jeden link reklamowy, pod którym miałem się dowiedzieć, jak w prosty sposób zarobić 300€ dziennie. Ponieważ z natury jestem podejrzliwy, a cała sprawa z daleka miała wydźwięk gry w kasynie, postanowiłem przyjrzeć się bliżej tej ofercie (jej pełny, oryginalny tekst na stronie gigakasa.pl). No cóż, matematyki i rachunku prawdopodobieństwa nie da się oszukać. Ale zacznijmy od początku….
W skrócie
“Całkowicie ZA DARMO, poznasz i WYPRÓBUJESZ metodę, dzięki której w przeciagu kilku najbliższych dni zrezygnujesz ze swojej normalnej pracy, gwarantowane!” /ze strony gigakasa.pl/
Autor witryny wyjaśnia, że zna świetny sposób na zarabianie pieniędzy w kasynie. Pierwsze akapity długiego opisu na stronie nie wyjaśniają wprost, na czym polega ten magiczny sposób. Dopiero lektura dalszej części pozwala upewnić się, że chodzi o zarabianie na sieciowej, wirtualnej ruletce (wirtualny jest tylko krupier i sama ruletka, pieniądze są jak najbardziej realne).
Autor pisze, że zarabiać można nie inwestując nawet złotówki, a metoda ta jest tak prosta i genialna, że pozwoli zarobić każdemu dużą ilość pieniędzy bez ruszania się z domu. Co lepsze, ten sekretny sposób jest przekazany za darmo, a jedyną zapłatą dla autora ma być 10% prowizji z pierwszych 10 000€, które się zarobi. Brzmi nieźle, prawda?
O tym jak jest naprawdę w moim artykule pt. “GigaŚciema.pl”:
http://www.otorowski.com/publicystyka/inne/gigasciema-pl
Miranda IM
czwartek, 10.09.2009, 17:03
Po długich perypetiach z programem Konnekt (używałem go ponad 7 lat) zdecydowałem się na migrację do Mirandy. Konnekt to dobry komunikator, ale upiornie przedstawia się wizja jego rozwoju – ten zakończył się w zasadzie dobre parę lat temu. Od tego czasu nic się nie zmieniło, nie naprawiono bugów ani żadnych innych poważnych błędów.
Miranda jest lekka i – co lwy lubią najbardziej – w pełni konfigurowalna za pomocą miliona opcji. Parę godzin konfiguracji i zabawy wtyczkami dało mi następujący efekt:
Parę rzeczy wymaga jeszcze dopracowania, ale komfort pracy już w tym momencie jest nieporównywalny w stosunku do Konnekta czy innych klientów – to samo dotyczy wrażeń estetycznych.


