Egzamin, o którym pisałem poprzednio był dość skopany, składał się z 13 pytań. Nie odpowiedziałem na jedno z nich, na jedno ściemniałem totalnie, na resztę ściemniałem. Mimo to myślę, że ocena będzie pozytywna :)
Jutro urodziny Szymona, zrobiliśmy mały zapas piwny. Kto zgadnie, ile jest piw w lodówce?
O 14.15 czasu fińskiego rozpocznie się nasz pierwszy egzamin w Lappeenranta University of Technology - sprawdzona zostanie nasza wiedza lub bezwiedza z przedmiotu Introduction to International Business. To jest dopiero ekspresowe tempo nauki - pięć zajęć po średnio 4,5h, po miesiącu od razu egzamin - tak, jak to było w pewnym dowcipie: “Jest taki zapieprz, że nie ma czasu taczek załadować”…
Grało się bardzo przyjemnie, łącznie było z 12 osób, podzielonych na zespoły białokoszulkowych i ciemnokoszulkowych + Jarno. Ja z Michałem wylądowałem w drużynie czarnokoszulkowej, Sławek doszedł do białych. Po pierwszej połowie moja drużyna przegrywała 4:2, do przerwy strzeliłem jedną bramkę, zaliczyłem jedną asystę oraz oddałem jedno atomowe uderzenie, które Sławek sparował na poprzeczkę, piłka odbiła się od niej, następnie od ziemi, znowu od poprzeczki, znowu od ziemi, znowu od poprzeczki i spadła w ręce bramkarza. Gola nie było a szkoda, bo już takiej życiówki mieć nie będę :)
W drugiej połowie na dzień dobry ktoś mnie przypadkowo kopnął kolanem w udo (normalnie chciało się krzyknąć vittu), więc ciężej się już biegało. Ogólnie mecz przegraliśmy 11 do iluś tam, moje statystyki wyglądają tak:
bramek: 1
asyst: 4
zmarnowanych sytuacji 100%: 1
kontuzje: 1
Pogoda dopisała, wstępnie umówiliśmy się, że w bliskiej przyszłości jeszcze zagramy. Mam nadzieję, że śnieg będzie w tym roku później niż zwykle :P Niestety, wyczerpały mi się baterie w aparacie, więc zdjęć ze spotkania nie będzie.
Ze względu na późno zjedzone śniadanie oraz ogólną niechęć do zjedzenia obiadu po meczu, być może pobiję dzisiaj rekord w dziedzinie najbardziej oszczędnego dnia. Dotychczasowy rekord, ustanowiony kiedyś tam wynosił 2,10€, dzisiaj być może uda mi się zamknąć dzień w kwocie 0€.
Nic ciekawego się nie dzieje - w tej chwili jestem zawieszony gdzieś pomiędzy koniecznością nauki na egzamin (który jest już w piątek) a koniecznością wypoczęcia za te trzy tygodnie tutaj. I chyba ta druga opcja póki co wygrywa :)
Przeglądając komentarze na Onecie, trafiłem na jeden ciekawy, podsumowujący “sukcesy” Ministra Sprawiedliwości:
Porażająca korupcja w fundacji Kwaśniewskiej - śledztwo umorzono
Ekstradycja Mazura - amerykański sędzia wyśmiał spaprany wniosek
Korupcja w szpitalu MSZ - Mirosławowi G. zwrócono (ale już bez kamer) zatrzymane przedmioty, za wyjątkiem dowodów w sprawie, którymi są butelka “Dębowej”, wino i pudełko cygar, gdyż nie miał na to faktur (a przecież każdy Polak, kupując wódkę bierze na nią fakturę, prawda?)
Aresztowanie Wąsacza - niesłuszne, podatnicy zrzucą się na odszkodowanie
Afera gruntowa - ma ktoś jakieś zarzuty?
Zatrzymanie Kaczmarka - niesłuszne
Aresztowanie dr Podgórskiego za korupcję - sąd nie znalazł powodów aby go zatrzymać, brak dowodów
Listonosz się dzisiaj skradał wyjątkowo dobrze, bo sprawdzałem czy nic nie wpada przez magiczny otwór na listy co 5 minut i nawet go nie usłyszałem. Tak czy siak, z magicznych wrót wypadł magiczny kawałek papieru, który po okazaniu można było wymienić na paczkę z domu :)
W paczce znajdowała się cała masa przydatnych rzeczy, a przede wszystkim to co lwy lubią najbardziej - JEDZENIE :) Dzięki :)
P.S. Swoją drogą musiało to śmiesznie wyglądać jak we dwójkę z Michałem dźwigaliśmy te 18kg z poczty do akademika (niczym pustelnicy na pustyni z wielkim baniakiem wody :P).
Byliśmy dzisiaj na ligowym meczu hokeja na lodzie pomiędzy SaiPa Lappeenranta i HIFK Helsinki. Nasi wygrali to spotkanie 4:3, zdobywając bramkę w dogrywce. Na meczu zrobiłem łącznie ponad 300 zdjęć, na dysku zostawiłem sobie 1/3 tego, a w poniższej galerii wrzuciłem parę ciekawszych fotek:
Tak się narzeka, że w Polsce dużo się pije i nie ma zahamowań, by po pijanemu prowadzić auto. Okazuje się, że inni też wcale nie chcą być gorsi. Pewna kobieta w Finlandi prowadziła samochód mając we krwi prawie 5,5 promila alkoholu. Ładnie :)
Po dzisiejszym wykładzie na temat historii Finlandii (momentami był nawet zabawny, choć ogólnie troszkę nudny) spędziliśmy pierwszy raz czas na efektywnej pracy w bibliotece. Efektywnej, bo trochę mniej niż w godzinę udało nam się wybrać temat na pracę zaliczeniową z Services Marketing and Management, oraz napisać jego krótką agendę. Wybrałem sobie “Services Quality” - brzmi ciekawie.
Od kilku dni jakiś uparty typ z naszego akademika zapycha całe łącze, prawdopodobnie z powodu trojana. Nie odzywa się na liście dyskusyjnej, nie wiadomo w którym pokoju mieszka, także ciężko jest namierzyć osobnika. Do tego do stron www dołączany jest czasami dziwny kod JavaScript - niezależnie od używanej przeglądarki czy firewalla - stwierdziliśmy już to u 4 osób, w tym u mnie. Każda z nich ma firewalla, nie używa Explorera ani nie łączy się przez proxy. Dziwna sprawa. Wczoraj ściągnąłem kod, który jest pobierany i żmudnie go odciemniając doszedłem do wniosku, że dotyczy on tylko Internet Explorera, i w momencie uruchomienia próbuje pobrać plik *.exe z jakiegoś chińskiego serwera, zapisać na dysku i uruchomić (oczywiście bez wiedzy użytkownika). Co robi ten program - aż boję się pomyśleć. Wysłałem maila do administratora w tej sprawie, mam nadzieję, że uda mu się to rozwiązać.
Dziś idziemy na mecz hokeja tutejszej drużyny - na pewno zrobię tam parę zdjęć, w tej chwili ładuję amunicję, tj. baterie do aparatu. Odebrałem też bilety na mecz piłki nożnej tutejszego zespołu - normalnie kosztują 8€, ale była też ograniczona, specjalna pula darmowych biletów dla studentów, na którą się udało nam załapać. Mecz jest w sobotę.
Ok, to tyle na dzisiaj - czas na odpoczynek po kolejnym dniu na uczelni, zakończonym sukcesem :)