Dawno nie pisałem ostatnio, mało czasu strasznie miałem. W zeszłym tygodniu odbył się kurs intensywny (pięć zajęć po kilka godzin) z przedmiotu Technology, Values and Society. Głównym punktem programu było rozwiązanie case’a, przygotowanie prezentacji i opracowania oraz zaprezentowanie wyników pracy na forum słuchaczy. Na zrobienie tych wszystkich rzeczy były 3 dni. Zadanie rozwiązywało się w grupach, do których zostaliśmy przydzieleni na podstawie kolejności na liście obecności - Sławek i Michał, jako że mają nazwiska zaczynające się na B i A byli w jednej grupie, ja zaś skończyłem w grupie numer 5, w której byłem rodzynkiem - oprócz mnie były dwie dziewczyny z Francji, jedna z Rosji i jedna z Austrii.
OMG - nigdy więcej takiej współpracy. Dziewczyny nie wykazywały żadnej ochoty do twórczej inwencji, wymyślenia czy też zainspirowania lub w ostateczności zaimprowizowania czegokolwiek. Skończyło się więc tak, że każdej z nich musieliśmy razem opracować tekst do mówienia, koncepcję prezentacji wybraliśmy demokratycznie spośród jednej dostępnej (mojej), prezentację w Power Poincie zrobiłem natomiast sam. Cóż, byłem pewien, że skoro się za bardzo nie wysiliły w myśleniu nad tekstem i rozwiązaniem to chociaż nauczą się tego, co zostało im podsunięte pod nos. A gdzie tam! Ta, która rozpoczynała prezentację czytała z kartki tak, jakby pierwszy raz ten tekst na oczy widziała. Na szczęście Marie (z którą w trakcie prezentacji prowadziłem dyskusję na temat możliwych opcji) była w miarę przygotowana - miała kartkę, ale nie było to aż tak chamskie czytanie, i nawet część mówiła z pamięci. Ja z siebie robiłem głupka jak zwykle, improwizując różnymi frazesami typu: “This is not a choice between good or bad solution. This is the choice between bad, and worse solution”, albo “It is like Poker - you can win in short-run, but in long-run you can loose everything or even more”. Bzdury pseudofilozoficzne, ale zrobione celowo, bo prowadzący miał zdaje się na tym punkcie bzika. Efekt w postaci oceny poznamy nie wiadomo kiedy, ważne jest, że 40% oceny końcowej stanowi ocena z case’a (dlatego tak mi na nim zależało).
W sobotę poszliśmy na “mecz” tutejszej drużyny piłkarskiej Rakkuunat. Bilety na mecze piłkarskie nie są oznaczone datą spotkania - mając bilet można pójść na dowolny termin. Niestety, przekazana nam została nieprawidłowa data spotkania (GMT - 1 dzień), więc zastaliśmy pusty stadion. W ramach zadośćuczynienia sobie (zimnica straszna!) poszliśmy na piwo do Sporting Pubu. Parę zdjęć z soboty znajduje się w galerii:
Od soboty prowadzę intensywne prace nad zmontowaniem kolejnego numeru wydziałowej gazetki “Wykładnik” (premiera numeru listopadowego - jak sama nazwa mówi - wkrótce). W międzyczasie staram się zrobić coś na pracę zaliczeniową z Services Marketing and Management, ale idzie to jak po grudach - zero inwencji.
Szykuje się wyjazdowy miesiąc. Najpierw w piątek jedziemy pozwiedzać stolicę Estonii - Tallin, zahaczając w niedziele o Helsinki, w których chcemy zagłosować. Szacowany koszt takiej wycieczki: ok 150€. Potem, pierwszego listopada jedziemy z grupą zorganizowaną do Sankt Petersburga na 4 dni. To jest dopiero kasochłonne - cena wycieczki, w którą wchodzi: zakwaterowanie, przejazd, śniadania, visa i wycieczka z przewodnikiem po mieście to 210€. Do tego 50€ za wstęp na inne atrakcje, plus ileś tam na jedzonko i inne rzeczy = spłukanie :)
Z ostatniej chwili - wczoraj odkryłem, że spóźniłem się o pół godziny z rejestracją przez internet na egzamin z Technology, Values and Society, więc aby się zarejestrować będę musiał teraz zapłacić 5€. Brawa dla tego pana!