Żyję

sobota, 19.01.2008, 16:01

Wbrew pozorom (miesięczny brak aktywności na blogu) nie umarłem. Zgodnie z przewidywaniami, styczeń nie jest dla mnie miesiącem lekkim i przyjemnym – do załatwienia mam sporo formalności powyjazdowych, w ciągu paru miesięcy muszę nadrobić pół roku z Ekonometrii i Badań Operacyjnych (tych przedmiotów na LUT nie miałem). Gdyby dołożyć do tego aklimatyzację, pracę nad nowym numerem "Wykładnika" oraz chorobę, która mnie dopadła w połowie stycznia obraz zniszczenia jest pełny.

Ciężko przyzwyczaić się na powrót do starych-nowych polskich warunków. Abstrahując już od wszelkich wymiarów różnic w życiu codziennym, bardzo bym chciał, by pierwsza moja wizyta na wydziale pozostała ostatnią. Z niewiadomych powodów moja uczelnia ogromnie mnie zaczęła wkurzać, być może z powodu tego, że miałem okazję "spróbować czegoś lepszego". Tłok na korytarzach, kolejka w dziekanacie, masa ludzi, dezinformacja, dezorganizacja i inne długosylabowe słowa powodują, że mam dosyć WNEiZu już po pierwszym dniu. Sprawa z legitymacjami studenckimi to w ogóle nadaje się do cyrku – w czasie pobytu w Finlandii legitymacje książeczkowe straciły ważność. Oczywiście, nas nikt nie poinformował, ale to akurat najmniejszy problem. Ja wiem, że Polska to nie Finlandia, ale skoro już wymieniają u nas legitymacje, a na sąsiednich uczelniach (PS,AR) są ładne, eleganckie legitymacje plastikowe, to czemu nie u nas? Psikus – nowa legitymacja jest nadal w formie książeczki, różni się długością napisu o przysługującej uldze na PKP oraz tym, że dane nie są wypisane ręcznie tylko wydrukowane. Powiało technologią…

Sylwestra po powrocie spędziłem w Zakopanem. Na szczęście moja legitymacja fińska do końca roku była ważna, więc mogłem się wbić na zniżkowe bilety na różne atrakcje. Sam Sylwester na Gubałówce był przezabawny, aczkolwiek schodzenie z góry po zamarzniętym zboczu nie należało do przyjemnych – nie mogłem przez kilka dni siedzieć :P

Ponieważ semestr zaliczyłem (poza dwoma przedmiotami, które będę realizował w indywidualnym toku studiów), cieszę się teraz zimowymi wakacjami, które potrwają aż do końca ferii zimowych. Stopniowo napływają oceny z egzaminów, brakuje jeszcze tylko oceny z ostatniego, z International Finance and Emerging Markets. Z pozostałych przedmiotów dostałem następujące oceny: 5, 4, 4, 4, 3, H (czyli na polskie oceny: 5, 4.5, 4.5, 4.5, 4 i zaliczenie). Nie jest źle, spodziewałem się gorszych ocen, bo nauka na LUT do łatwych nie należała, a trzeba pamiętać, że te oceny będą się liczyć przy obliczaniu średniej do stypendium naukowego.

Wyszedłem z wprawy pisania, na koniec zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć na Picasa Web Albums z Zakopca.

tagi wpisu: , , , ,

Skomentuj