Koniec roku akademickiego
poniedziałek, 06.07.2009, 15:54
Nareszcie wakacje :) Co prawda, nie udało mi się osiągnąć wymarzonego celu, jeśli chodzi o wyniki studiów (zamiast średniej 5.0 na ósmym semestrze jest 4.94, z jednego przedmiotu niestety 4,5 wpadło), lecz nie mam za bardzo powodów do narzekań. Czas odpocząć, to były naprawdę bardzo wymagające miesiące…
Dumb Lotto
środa, 11.02.2009, 19:35
Znalazłem stronę, reklamującą pewien program do zwiększania szans gry w gry liczbowe Lotto. Fragment opisu programu:
Należy zdać sobie sprawę, że statystyczny rozkład losowanych liczb jest identyczny jedynie w dłuższym okresie czasu. Analiza wyników losowań z kilku ostatnich dni lub tygodni pokazuje, że pewne kulki wypadają częściej od innych. Ponadto niektórym liczbom, ponieważ nie były przez dłuższy czas losowane, można przypisać większe prawdopodobieństwo wytypowania przez maszyny losujące. SmartLotto to autorski program efektywnie wykorzystujący tą prawidłowość. Istotą systemu jest wielopoziomowa analiza matematyczno-statystyczna. Na tej podstawie aplikacja wskazuje kulki o wysokich możliwościach wylosowania.
Ten krótki fragment zawiera dwa oczywiste nadużycia, które w moim odczuciu od razu dyskwalifikują go jako wprowadzający w błąd. Rażącym nadużyciem jest powiązanie skuteczności programu z faktem, że w krótkim okresie czasu rozkład losowanych liczb nie jest równomierny. Nie widzę absolutnie żadnego związku pomiędzy losowaniami z przeszłości, a przewidywaniem wyników w kolejnych losowaniach – to oznacza, że nawet jeśli jakaś liczba padała częściej w ostatnim okresie, to nie można na tej podstawie stwierdzić, że padnie w następnym losowaniu. Drugim – jeszcze poważniejszym nadużyciem – jest stwierdzenie, że liczby, które nie były dawno losowane mają większe prawdopodobieństwo wypadnięcia. Jest to matematyczna bzdura, każde losowanie jest niezależne, i tylko przypadkiem można nazwać to, że liczba X nie padła od Y losowań. Nie daje to podstaw do przyjęcia, że ma ona jakkolwiek większe szanse wypadnięcia niż liczba Z, która padła ostatnio.
Firmę, która tak reklamuje swój program omijałbym szerokim łukiem.
Na temat gry w Dużego Lotka napisałem artykuł, którego lekturę serdecznie polecam:
http://www.otorowski.com/download/Podatek_od_ludzi_slabych_w_matematyce.pdf
P.S. Ciekawostką nazwałbym fakt zwrotu pieniędzy w przypadku braku efektów działania programu. Otóż, jeśli w ciągu trzech miesięcy stopa zwrotu z inwestycji wyniesie mniej niż 50% (czyli wygrane będą stanowić mniej niż 150% zainwestowanej kwoty) wówczas producent programu zwraca pieniądze za program. Jednakże w dokumencie, zwanym “licencją” nadmienione jest, że aby być uprawnionym do otrzymania zwrotu pieniędzy należy grać w każdym losowaniu (3 razy w tygodniu) dokładnie tymi liczbami, jakie wskazał program, w okresie 3 miesięcy od daty kupna programu. I tutaj zaczynają się schody. Po pierwsze, trzeba grać już przy pierwszej okazji, jaka nadarza się od kupna programu, a grać trzeba ciągle przez następne trzy miesiące. Jedynym sposobem na udowodnienie, że grało się przez ten okres ciągle (i to wg. sugestii programu) jest oczywiście przedstawienie oryginalnych kuponów, wydrukowanych na drukarce w kolekturze. Pierwszy problem jest więc natury logistycznej – istnieje konieczność kolekcjonowania zbędnych papierków (a po 3 miesiącach zbierze się ich nie mniej niż 39). Problem numer 2: przy odbieraniu nagrody pieniężnej, kolektura wydaje pieniądze, ale odbiera kupon. Jeśli więc w tym okresie zrealizujemy którąkolwiek z wygranych – możliwość reklamacji przepada. Jeśli na przykład trafiliśmy trójkę i zdecydujemy się ją wypłacić, to kupon zabierze kolektura, a my nie będziemy w stanie udowodnić gry wg. sugestii programu. Ktoś by powiedział, że można zbierać kupony przez 3 miesiące, a gdy nagroda w wysokości 150% wartości nie padnie, to wówczas wystąpić o reklamację. Zgodnie z regulaminem Dużego Lotka (paragraf 22) na odebranie nagród są jedynie 2 miesiące – oznacza to, że czekanie z kuponami na reklamację niemal na pewno wykluczy możliwość odebrania nagród, które w tym okresie udało się wygrać.
W Dużym Lotku raz na 56 zakładów pada “trójka”. Grając jeden zakład na losowanie, w ciągu trzech miesięcy zagralibyśmy ok. 40 razy. Wartością oczekiwaną łącznej wygranej w ciągu tych trzech miesięcy będzie liczba nieco mniejsza niż 16zł (stawka za trafienie stopnia IV). O ile więc warunki reklamacji wydają się korzystne dla klienta, o tyle konieczne do spełnienia formalności (kolekcjonowanie kuponów i brak możliwości wypłat ewentualnych wygranych w tym czasie) są kruczkami, które skutecznie powinny niwelować ryzyko reklamacji do zera.
Back in time – Windows 98
środa, 07.01.2009, 14:47
Częściowo z ciekawości, częściowo z faktycznej potrzeby (możliwość uruchomienia baaardzo starych programów) zainstalowałem sobie Windowsa 98. Nie zaryzykowałbym oczywiście instalacji tego leciwego systemu na moim laptopie koło Visty, aż takim ryzykantem nie jestem. Zamiast tego stworzyłem wirtualną maszynę za pomocą Microsoft Virtual PC 2007. Przyznam szczerze, że nie jestem znawcą tematu wirtualizacji, dlatego tym bardziej instalacja systemu jeszcze z dyskietki startowej (sic – płyta Win98 nie jest bootowalna) a potem cały proces instalacji, zwieńczony ekranem ładowania i dźwiękiem startowym Windowsa w małym okienku na Viście wydał mi się bardzo magiczny. Co lepsze, po doinstalowaniu odpowiedniego dodatku między dwoma systemami działa mi drag & drop – przeciąganie plików pomiędzy dwoma systemami to bajka :)
Równie nie do pomyślenia wcześniej wydawało mi się, że wirtualizowany system wykrywa i potrafi korzystać ze wszystkich komponentów, z których na co dzień korzysta moja Vista – napędu CD-ROM, myszki, karty sieciowej, graficznej, dźwiękowej – jednym słowem mam w pełni działający, normalny system, który w każdej chwili mogę zamknąć, włączyć w oknie jako normalne okno lub na pełnym ekranie. Wirtualne dyski mogę formatować (w FAT32, a co!), partycjonować (majstersztyk – nigdy nawet nie sądziłem, że coś takiego jest możliwe) a nawet defragmentować. Co więcej, dane ze schowka dostępne są w obu systemach, wreszcie wszystkie moje komputery kiedy włączam wirtualny system widzą mnie jako dwa komputery – jeden z Windowsem Vista, drugi z Windows 98 – otoczenie sieciowe w Windows 98 pokazuje wszystkie inne komputery w domu, w tym także mój z Vistą – pełny serwis. Jednym słowem system działa tak, jak był zainstalowany samodzielnie na komputerze. Jestem urzeczony :)
Instalacja Windowsa 98 oczywiście nie daje wiele praktycznych korzyście – najważniejsze z nich to uruchamianie starych programów i gier z Win95 i Win98 (częściowo w DOS), odpalenia Internet Explorera 5 (którego zaktualizowałem do wersji 6) czy uruchomienie gier systemowych (na Viście Business gier nie mam). Posiadanie wirtualnego systemu jest więc co najwyżej ciekawostką. Dodam jeszcze tylko, że wirtualizować można również inne maszyny z innymi systemami – np. Windows XP, Me, Vista, 7 a nawet (w starszych wersjach) Windows 95 i MS-DOS (oczywiście, do każdego należy mieć legalny nośnik i numer seryjny).
Kilka screenów pokazujących, jak to teraz wygląda:
Sylwester 2008
piątek, 02.01.2009, 18:56
![]() |
![]() |
![]() |
Wrzuciłem do mojego albumu PicasaWeb kilkanaście fotek z Sylwestra. Link do galerii zdjęć:
http://picasaweb.google.com/marcin.otorowski/SylwesterINowyRok
Porządki na stronie
piątek, 26.12.2008, 00:26
Uporządkowałem nieco stare pliki i wrzuciłem nową skórkę dla strony, którą tworzyłem już od dłuższego czasu. Nowa wersja to powrót do pierwotnego, niebieskiego koloru, większa przejrzystość, lepsza nawigacja w archiwum i wiele innych drobnych udogodnień.
Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku dla wszystkich odwiedzających, a także i dla tych, którzy o tym małym zakątku internetu nawet nigdy nie słyszeli :)
Dlaczego nie opłaca się być legalnym?
czwartek, 25.12.2008, 14:45
Kupiłem na prezent dla mojego kuzyna grę Spore. Kiedy wczoraj próbowałem ją zainstalować okazało się, że komputer w ogóle nie widzi płyty DVD (tak jakby napęd był pusty). Ten sam napęd bez problemu odtwarza inne płyty, płyta z grą działa dobrze na innych komputerach. Szybkie przeglądnięcie kilkunastu for na temat gry pozwoliło upewnić się, że problem dotyczy wielu osób, a sam jest spowodowany przez super świetne zabezpieczenia antypirackie DRM SecuROM. Jak dotąd nie wymyślono, dlaczego płyta z grą nie jest widoczna (ktoś stwierdził, że pomaga odinstalowanie Daemon Toolsa i innych programów do wirtualizacji napędów, ale na niedawno postawionym laptopie na potrzeby 14-letniego dziecka takich rzeczy w ogóle nawet nie instalowałem).
Nie dane było mi zainstalować gry z oryginalnego nośnika, lecz dowiedziałem się przy okazji, że nawet gdyby mi się udało, to dochodzi kolejny problem: grę można zainstalować tylko 3 razy (bo tylko 3 razy można ją aktywować). Reinstalacja, usunięcie gry, sformatowanie dysku czy cokolwiek nie resetuje tego limitu. Po jego osiągnięciu konieczne jest zadzwonienie na linię EA. Z tego oczywiście wynika, że do aktywacji gry niezbędne jest połączenie z internetem – jeśli ktoś nie ma, po raz kolejny zdany jest na telefon lub ma problem. Na aktywację w złożonych produktach jak MS Office czy AutoCAD mogę przymknąć oko, ale nie w takiej gierce. Tym bardziej, że ani Office ani AutoCAD problemów z płytami jakoś nie robią.
Jestem “potwornie” uraczony faktem, że Electronic Arts tak dba o swój produkt i utrudnia życie legalnym graczom. Jest to bez sensu z co najmniej dwóch powodów:
1) Robi to problemy posiadaczom legalnych kopii, a tym grających na pirackich nie, gdyż piraci zawsze znajdą sposób na obejście nawet najlepszych zabezpieczeń.
2) Podnosi to koszt gry, bo trzeba wydać kupę kasy, żeby ją dobrze zabezpieczyć.
Moja sytuacja wygląda więc następująco: mam bezwartościową płytkę o realnej cenie (140 zł) i dodatkowo zepsuty prezent (nie mówiąc już o zawiedzionych nadziejach dziecka, które bardzo na grę oczekiwało).
Z tego wszystkiego nietrudno zgadnąć, dlaczego na liście najbardziej piraconych gier (mierzone liczbą udostępnionych kopii na sieciach torrent) Spore zajmuje niechlubne pierwsze miejsce. EA strzela sobie samobója na własne życzenie.
Piłkarskie niuanse
niedziela, 14.12.2008, 16:17
Zaktualizowałem jeden z moich starych tekstów na temat niuansów w piłce nożnej oraz prawidłowych reakcji arbitra na nie. Każdy kto uważa, że na piłce się zna powinien się zapoznać z tym tekstem pod adresem:
http://www.otorowski.com/publicystyka/inne/pilkarskie-niuanse/
Nowe sytuacje to:
- Pytanie 11: W środku pola rozgrywana jest szybka akcja. Następuje płaskie podanie po ziemi do wysuniętego napastnika, który piłkę przejmuje w odległości 40 metrów od bramki. Po kilku chwilach dogania go ostatni obrońca i ciągnąc za koszulkę powala na ziemię. Gdyby nie interwencja obrońcy, napastnik pomknął by sam na sam na bramkę. Sędzie podbiega i pokazuje obrońcy czerwoną kartkę. Zawodnicy ukaranej drużyny protestują, pokazują na sędziego liniowego, który podniósł wcześniej chorągiewkę oznaczającą pozycję spaloną. Co powinien zrobić sędzia główny?
- Pytanie 12: Czy sędzia może ukarać karą czerwonej kartki zawodnika przebywającego a) na ławce rezerwowych b) w tunelu prowadzącym na boisko c) w szatni?
- Pytanie 13: Podczas meczu obrońca z bramkarzem dyskretnie zamienili się strojami, i teraz ex-obrońca gra na pozycji bramkarza, a były bramkarz na pozycji obrońcy. Co powinien zrobić sędzia, gdy zorientuje się o tym?
- Pytanie 14: W czasie meczu jeden z kibiców użył gwizdka, którego donośny głos zmylił obrońcę. Ten myśląc, że gra jest przerwana wziął bowiem w ręce piłkę, znajdującą się w polu karnym. Napastnicy natychmiast zaczynają protestować, żądając podyktowania rzutu karnego. Jaka będzie decyzja sędziego?
Odpowiedzi udzieliłem oczywiście w linkowanym wyżej artykule.
Recenzja efektownej strony internetowej
piątek, 05.12.2008, 19:47
W dobie eksplodującej popularności zaawansowanych technologii Web 2.0, technikach tworzenia nowoczesnych stron internetowych, działających w różnych środowiskach i bez względu na rodzaj komputera, systemu czy użytkownika, zdarzają się strony perełki.
Ostatnio spędziłem dużo czasu surfując po stronie doradztwa finansowego jednej z firm (notabene zajmującej się raczej akwizycją niż doradztwem, ale to inna bajka). Długi czas surfowania nie wynikał jednak z przepastnych zasobów witryny, co raczej z powodu zupełnie skopanej nawigacji i niedopasowania formy do treści. Recenzja tej strony nie będzie pozytywna. Celem tego artykułu nie jest podważanie wiarygodności firmy, która z tego co się orientuję na rynku usług radzi sobie nienajgorzej. Napisałem taką recenzję by przestrzec innych przed stawianiem na efektowność a nie na efektywność stron w internecie. Duży budżet nie zadziała dobrze, jeśli pomysł jest zły u podstaw, bowiem podstawową zasadą, o jakiej zapomnieli twórcy tej strony jest to, że strona powinna być przede wszystkim dla użytkownika.
Czytaj więcej pod tym linkiem.
Umiesz liczyć? (Nie)licz na szóstkę!
wtorek, 18.11.2008, 23:26
W dziale Publicystyka umieściłem mój nowy artykuł, omawiający grę liczbową Duży Lotek z punktu widzenia rachunku prawdopodobieństwa. Fragment artykułu:
(..) Zajmijmy się nagrodami niższego stopnia. Wygrana stopnia II polega na skreśleniu sześciu liczb i poprawnym wytypowaniu pięciu z nich. Pięć poprawnych liczb spośród sześciu wylosowanych możemy wytypować na sześć sposobów (C(6,5) = 6), lecz w miejsce każdej nietrafi onej liczby musimy skreślić jedną z pozostałych niewygrywających, czyli jedną z 43. Wymnażając, mamy więc 43*6 = 258 możliwych skreśleń, w których wygrywamy nagrodę II stopnia. (..)
Pełna treść artykułu “Podatek od ludzi słabych w matematyce” w postaci pliku PDF dostępna jest pod poniższym adresem:
http://www.otorowski.com/download/Podatek_od_ludzi_slabych_w_matematyce.pdf
Artykuł ten zostanie opublikowany w grudniowym numerze miesięcznika WNEiZ “Wykładnik”.
Wykładnik – nowy design
czwartek, 30.10.2008, 18:57
Dostępna jest już wersja online “Wykładnika” – miesięcznika Wydziału Nauk Ekonomicznych i Zarządzania. Z treścią najnowszego numeru internauci mogą zapoznać się pod tym adresem:
http://wykladnik.wneiz.pl/?s=numer/2008-11
Wydawcą “Wykładnika” jest Koło Naukowe Marketingu – wraz z zespołem redakcyjnym Wykładnika i osobami współpracującymi co miesiąc przygotowujemy ciekawą mieszankę artykułów publicystycznych, naukowych i rozrywkowych.
W połowie przyszłego tygodnia Wykładnik będzie dostępny za darmo w postaci drukowanej. Egzemplarze jak zawsze będą dostępne w holu wejściowym. Zapraszamy do czytania, ale oczywiście “nie na wykładach”.
Koło Naukowe Marketingu WNEiZ US








