Marcin Otorowski

otorowski.com

środa, 19.12.2007, 17:13Karanko - place to remember

Tagi wpisu: ,

Pożegnalna, grupowa fotka ludzi, mieszkających na Karankokatu 4 i nie tylko (frekwencja nieduża, ale zawsze lepsze to niż nic):

Karanko - place to remeber

Akcję robienia wspólnego zdjęcia zorganizowaliśmy we trójkę z Szymonem i Sławkiem, Szymon zrobił zdjęcie, a ja jego retusz i logo.

oceniam jako: tragediaoceniam jako: słabyoceniam jako: średnioceniam jako: dobryoceniam jako: ekstra (3 ocen, średnio: 5 na 5)
czekaj... ... wczytywanie ...

poniedziałek, 17.12.2007, 18:04Szok internetowy

Tagi wpisu: , ,

Niedługo powrót do Polski - jest jedna rzecz, za którą będę chyba najbardziej tęsknił… Jest nią prędkość łącza internetowego, jakie jest tu w Lappeenrancie. Pomiar prędkości neta przed chwilą z serwerem w Turku pokazał astronomiczną prędkość 64Mb/s:

speedtest.net

oceniam jako: tragediaoceniam jako: słabyoceniam jako: średnioceniam jako: dobryoceniam jako: ekstra (1 ocen, średnio: 5 na 5)
czekaj... ... wczytywanie ...

niedziela, 16.12.2007, 16:03Puolakatu

Tagi wpisu: , , , ,

Mimo ciążącego obowiązku nauki, udało się nam wygospodarować chwilę na spacer ulicą Puolakatu. Katu to po fińsku sufiks, oznaczający, że chodzi o ulicę (np. Kauppakatu, Valtakatu itp.), natomiast Puola znaczy Polska. “Polska” ulica stoi na wysokości zadania - na jej urok składają się: brak chodnika, wąska, oblodzona jezdnia oraz małe, momentami niezbyt eleganckie domki.

Puolakatu

Do powrotu został tydzień, ale ja preferuję odliczanie w innej jednostce, mianowicie ilości egzaminów do napisania. W tym momencie zostały dwa egzaminy, z International Finance and Emerging Markets, oraz z Information System Research.

Co do tego ostatniego przedmiotu - mieliśmy niezłe cyrki na własne życzenie. Rzecz rozbiegała się o pisemną pracę, którą trzeba było oddać do 14 grudnia, a która zapowiadana była już na pierwszych zajęciach we wrześniu. Trafnie wówczas przewidziałem, że jak znam życie to pracę zaczniemy robić ok. 10 grudnia. Z perspektywy czasu wiem, że systematyczna praca od początku oszczędziła by to wielu problemów. Stało się jednak inaczej - pisanie pracy na temat wpływu spamu na wydajność pracy rozpoczęliśmy w poniedziałek wielką burzą mózgów, której rezultatem był porąbany graf z cyklu “nikt nic nie wie”, przedstawiający “conceptual framework” naszej pracy (uwielbiam tę nazwę). Ogólne zasady przy tworzeniu graficznej prezentacji konceptu są proste: 1) stwórz taki graf, z którego nikt nie będzie nic mógł zrozumieć 2) dowal mnóstwo kresek, wskazujących połączenia zupełnie niezwiązanych ze sobą rzeczy 3) im więcej tym lepiej 4) jeśli masz wrażenie, że sam się gubisz przy próbie odczytania czegoś z grafu, to znaczy, że jesteś na dobrej drodze. Poza grafem, ustaliliśmy też, co właściwie chcemy udowodnić, oraz podzieliliśmy się pracą.

Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że już następnego dnia okazało się, że każdy inaczej zrozumiał tezę. Kolejna kłótnia doprowadziła do zmiany tezy na inną. Kiedy już każdy napisał swoją działkę (mi przypadł wstęp, theoretical framework i conceptual framework) efekty naszej pracy zostały połączone w całość. Był jednakże jeden zasadniczy problem - nikt nie wiedział, o czym piszą inni, w związku z czym każda z tych trzech części jest o tym samym. Nie zdziwiłbym się, gdyby w introduction pisało, że “w dalszej części omówione zostanie X…” podczas, gdy X w ogóle w pracy nie jest poruszone :) Potem jeszcze doszło zamieszanie z oddaniem papierowej wersji pracy - najpierw problemy z wydrukowaniem, potem brak spinacza, następnie pół godziny spędzone wieczorem na uczelni w poszukiwaniu siódmego piętra.

Czas teraz płynnie jakby szybciej - za tydzień o tej porze będę już prawdopodobnie w Berlinie…

oceniam jako: tragediaoceniam jako: słabyoceniam jako: średnioceniam jako: dobryoceniam jako: ekstra (4 ocen, średnio: 4 na 5)
czekaj... ... wczytywanie ...

sobota, 08.12.2007, 18:18Wyprawa do Laponii

Tagi wpisu: , , ,

Laponia

Od środy do piątku byłem poza Lappeenrantą na wycieczce do stolicy Św. Mikołaja - leżącego w Laponii niewielkiego miasteczka o nazwie Rovaniemi. Wycieczka trwała trzy dni, ale w praktyce pierwszy i ostatni dzień to w przeważającej większości siedzenie w autokarze i podziwianie przez okna, jak na oczach śnieg topnieje (gdy wyjeżdżaliśmy wszędzie było pełno śniegu, gdy wróciliśmy nic nie zostało). A że dystans, dzielący Lappeenrantę od Rovaniemi jest naprawdę spory (ok. 800km) to siedzenia w autokarze mam już dość na najbliższe 150 lat.

W drodze do Laponii zahaczyliśmy o Kuopio. Zjedliśmy tam obiad na Kupion Yliopistion (Uniwersytet w Kuopio), a później pojechaliśmy porobić parę zdjęć na okazałej skoczni narciarskiej - mam parę fajnych zdjęć z tego miejsca. Wieczorem dojechaliśmy do Oulu - ponad stutysięcznego miasta nad Zatoką Botnicką. Zamieszkaliśmy w domkach campingowych, które mnie bardzo zaskoczyły i to na plus. Nawet moje mieszkanie na Karankokatu nie miało takiego wyposażenia - w domku było wszystko, począwszy na mikrofali, poprzez przybory do sprzątania, sztućce, ręczniki, kubki i filiżanki, skończywszy na mydle w łazience. Pełen komfort. 80% mieszkańców naszego domku stanowili Polacy (ja, Michał, Sławek, Szymon), do kompletu doszła jeszcze Regina z Rosji. Większość czasu i tak przesiedzieliśmy w domku Litwinek, gdzie zwaliło się ponad 20 osób - więcej niż połowa autokaru!

Nad ranem wyruszyliśmy do Rovaniemi. Coraz bardziej były widoczne oznaki, że jesteśmy gdzieś daleko na północy - Słońce wschodziło późnym rankiem, a po godzinie 14.00 były już ciemności. W Rovaniemi zahaczyliśmy o McDonald’s. Nie jadłem tam nic, ale warto było wejść do środka - McDonald’s w Rovaniemi jest najbardziej wysuniętym na północ McDonald’sem na świecie! Zrobiłem sobie stosowną pamiątkę w postaci zdjęcia pod tablicą, informującą o szczególnym położeniu restauracji.

Kolejnym punktem programu była Wioska Św. Mikołaja. Cóż, Mikołaj się bardzo skomercjalizował - za pamiątki z Santa Claus’ Village trzeba było płacić jak za zboże. No tak, bo skąd by inaczej brał środki na prezenty dla wszystkich? W wiosce zwiedziliśmy dość osobliwą pocztę (wystrój wnętrza bajkowy, zupełnie nie przypominający budynku poczty) oraz zapisaliśmy się do kolejki na zrobienie zdjęcia ze Świętym. Mikołaj nie miał może jakoś specjalnie dużo czasu na rozmowę, tym bardziej że do wspólnego zdjęcia stanęliśmy wraz z 20 osobami z wycieczki (choć trzeba mu oddać, że jednym ciurkiem potrafił wymienić polskie miasta, które zwiedził na swoich saniach). Zdjęcie w formie pocztówki kosztowało 6€, ale pamiątka jest bardzo sympatyczna. W wiosce Mikołaja kupiłem bardzo fajną koszulkę z dość osobliwym napisem, ale nie mam możliwości by go w tym momencie zaprezentować :)

Mikołaj

Kolejnym punktem programu tego dnia była wizyta na farmie reniferów. Nie ma to jak zobaczyć prawdziwego renifera :) Miałem okazję przejechać się saniami, ciągniętymi przez taką upartą sztukę, która niedaleko przed końcem zatrzymała się i nie chciała iść dalej, a jak przyszedł treser to w ogóle reniferowi coś odwaliło do reszty i do rowu wbiegł razem z saniami no i mną.

Ciekawostka: renifery co roku zrzucają poroże, a na to miejsce odrasta im nowe. Akurat na przełomie listopada i grudnia poroże zrzucają męskie osobniki, i chyba nawet takiego jednego spotkaliśmy na farmie reniferów.

Zakwaterowanie w Rovaniemi było chyba jeszcze lepsze niż w Oulu - mieszkaliśmy w jakimś wielkim domu, w 8 osobowych pokojach z piętrowymi łóżkami. Wieczorem było dużo zabawy z wypiekaniem własnoręcznie robionych ciasteczek, i ogólnie było bardzo sympatycznie.

Następnego dnia wyruszyliśmy z rana w drogę. Po drodze jeszcze przez godzinę zwiedzaliśmy muzeum Arctica - z braku czasu nie było jednak możliwości by obejrzeć, przeczytać i posłuchać wszystkiego. Droga powrotna była absolutną masakrą - nieprzerwane godziny spędzone w autobusie na twardym siedzeniu to nie to, co lwy lubią najbardziej. Aby nam się nie nudziło, na TV puszczono kilka filmów, jeden gorszy od drugiego. “Romeo Must Die” był tak zabawny, że podczas walk pół autokaru się śmiało, a reszta po prostu brechtała. “Sprawa Thomasa Crowna” była dość ciekawa, ale przez głośne gadanie nie wszystko można było zrozumieć. Na osobną uwagę zasługuje film “Hannibal” - myślałem, że nie ma nic gorszego niż kolejny odcinek filmu “Saw”, a tu widzę godny konkurent (co za chory człowiek wymyślił jedzenie własnego mózgu, podsmażanego na patelni??).

W drodze powrotnej było bardzo nudno, obejrzeliśmy wszystkie filmy świata, łącznie z wszystkimi sezonami “Mody na sukces” i Teleexpresu - zabrakło jedynie trzech ostatnich odcinków “Klanu”. Do Lappeenranty przyjechaliśmy z godzinnym opóźnieniem o 24.00 w piątek. Pod tym adresem pokazana jest trasa, jaką przebyliśmy.

PS. Masz pozdrowienia od Św. Mikołaja - prosił o przypomnienie, by nie włączać w Wigilię gazu na kuchence i nie zapalać ognia w kominku, żeby nie zostały mu oparzenia takie, jak po ostatniej wizycie u Ciebie :)

PS2 To taka konsola :)

PS3 Za dwa tygodnie będę z powrotem w domu :) A póki co dużo pracy mam nad projektami z przedmiotów International Finance and Emerging Markets i Information System Research + z Wykładnikiem, który mnie wkurza tak, że momentami mam ochotę to wszystko rzucić…

oceniam jako: tragediaoceniam jako: słabyoceniam jako: średnioceniam jako: dobryoceniam jako: ekstra (6 ocen, średnio: 5 na 5)
czekaj... ... wczytywanie ...

niedziela, 02.12.2007, 10:493 tygodnie

Tagi wpisu: , , , ,

Zostały równo 3 tygodnie do powrotu do Polski. Fakt zbliżającego się nieuchronnie powrotu implikuje dość skomplikowaną sytuację w zakresie nauki i obowiązków - na głowie mam dwa projekty, dwa egzaminy, wyjazd do Rovaniemi i inne rzeczy, które skutecznie przeszkadzają w cieszeniu się na bliski powrót.

W piątek odbył się egzamin z Services Marketing and Management - nie było najgorzej, na pytania można było w większości ściemniać, i tak naprawdę najbardziej się cieszę z tego, że ten wymagający przedmiot jest już za mną. Aby zapracować na te 5 punktów ECTS musiałem przeczytać 2 książki (łącznie ponad 1200 stron), napisać 24-stronicową pracę, oraz przyjść na wszystkie zajęcia jakie się odbyły, a ich liczba wynosiła słownie trzy. To się nazywa położenie nacisku na pracę w domu :)

We wtorek byliśmy na pizzy - naszej nagrody za najlepszy stand. Voucher o wartości 120€ musiał zostać podzielony na 15 osób, na każdego przypadła jedna duża pizza (o jej jakości jednak nie wspomnę :P). Parę fotek z tego wieczoru znajduje się w galerii, do której można przejść klikając na link poniżej:

Konsumpcja Pizzy

oceniam jako: tragediaoceniam jako: słabyoceniam jako: średnioceniam jako: dobryoceniam jako: ekstra (2 ocen, średnio: 5 na 5)
czekaj... ... wczytywanie ...

niedziela, 25.11.2007, 20:44Zamarznięte jezioro

Tagi wpisu: , , ,

W ramach odpoczynku od nauki, poszliśmy dziś po południu nad częściowo zamarznięte jezioro Saimaa:

Jezioro

Temperatury są znowu minusowe, znowu zaczął padać śnieg - jutro rano przewidywana jest biała pierzynka ze śniegu. Kilkanaście zdjęć z wyprawy nad zamarznięte jezioro w galerii na Picasa Web Albums, kliknij na obrazki poniżej aby tam przejść:

Zdjęcia

oceniam jako: tragediaoceniam jako: słabyoceniam jako: średnioceniam jako: dobryoceniam jako: ekstra (3 ocen, średnio: 5 na 5)
czekaj... ... wczytywanie ...

niedziela, 25.11.2007, 12:43Interesujący filmik

Tagi wpisu: ,

Ciekawy filmik pokazujący, jak technologia przy wsparciu pewnych sztuczek może posłużyć do niepostrzeżonego skopiowania danych z karty kredytowej na oczach klienta (nazwa tej techniki to card skimming):


oceniam jako: tragediaoceniam jako: słabyoceniam jako: średnioceniam jako: dobryoceniam jako: ekstra (3 ocen, średnio: 4.67 na 5)
czekaj... ... wczytywanie ...

piątek, 23.11.2007, 21:19Pierwiatkowanie bez użycia kalkulatora

Tagi wpisu: , ,

Każdy umie za pomocą kartki papieru i czegoś do pisania policzyć wynik dodawania, odejmowania, mnożenia i dzielenia. Istnieje również niezawodny sposób na policzenie bez użycia kalkulatora pierwiastka z dowolnej liczby.

Przykładowo, policzmy pierwiastek z liczby 15433,0929.

Pierwszym krokiem jest rozbicie liczby na dwuelementowe zespoły poczynając od przecinka. Po rozbiciu liczba będzie wyglądała tak:

 1 | 54 | 33, | 09 | 29

Na początku szukamy liczby, której kwadrat jest nie większy, niż liczba z pierwszego zespołu (w tym wypadku 1). Oczywiście, liczbą, która po podniesieniu do kwadratu da wynik nie większy niż 1 jest jedynka, i to ją zapisujemy jako pierwszą cyfrę wyniku:

 1 | 54 | 33, | 09 | 29 = 1

Zobacz pełny tekst i dalcze obliczenia pierwiastka z tej liczby w tym artykule: Pierwiastkowanie na papierze

oceniam jako: tragediaoceniam jako: słabyoceniam jako: średnioceniam jako: dobryoceniam jako: ekstra (4 ocen, średnio: 4 na 5)
czekaj... ... wczytywanie ...

piątek, 23.11.2007, 20:39Trochę zawalony plan

Tagi wpisu: , , , ,

Został ostatni miesiąc pobytu w Lappeenrancie. Przyszedł czas na najbardziej zapchany okres pod względem nauki w trakcie ostatnich paru miesięcy. Oto krótkie streszczenie:

  • piątek, 23 listopada - deadline dla projektów z Services Marketing and Management oraz Economies of the Baltic States
  • piątek, 30 listopada - egzamin z Services Marketing and Management (stopień trudności: przesadny)
  • 5 - 7 grudnia - jestem w Rovaniemi, możliwości do nauki: zerowe
  • poniedziałek, 10 grudnia - deadline dla projektu z International Finance and Emerging Markets
  • piątek, 14 grudnia - deadline dla projektu z IS Research (shit!)
  • środa, 19 grudnia - egzaminy z International Finance and Emerging Markets (shit) i IS Research (double shit)
  • niedziela, 23 grudnia - powrót do domu!

oraz w międzyczasie: konieczność złożenia grudniowego numeru miesięcznika “Wykładnik”, przeczytanie 3 książek (dwie po 600 stron, jedna 200 stron), przygotowanie prezentacji z IS Research. Masakra.

Wszystkiego najlepszego solenizantom ostatnich dni :) Hyvää nimipäivää, Hyvää vuotispäivää!

oceniam jako: tragediaoceniam jako: słabyoceniam jako: średnioceniam jako: dobryoceniam jako: ekstra (3 ocen, średnio: 4.33 na 5)
czekaj... ... wczytywanie ...

niedziela, 18.11.2007, 18:09Wykładnik, numer 3

Tagi wpisu:

Nareszcie mogę ogłosić wydanie nowego numeru gazetki “Wykładnik” - trzeciego
i mam nadzieję najlepszego z dotychczas wydanych. Okładka - szczerze mówiąc
eeee…. no nie jest w moim guście. Co innego zawartość - wywiad z Adrianem
Apanelem - laureatem drugiego miejsca w zeszłorocznym konkursie Eureko, oraz
super artykuł po angielsku na temat szarej strefy rynku pracy w Unii Europejskiej.
Inne warte uwagi rzeczy w tym numerze: interesujący artykuł o coachingu, nie
mniej ciekawa relacja z wyjazdu do Wiednia (International Summer University), oraz
inne artykuły redakcji. Wydanie online - w przeciwieństwie do drukowanego - jest w
kolorze (papierowa wersja ma kolorową pierwszą i ostatnią stronę, reszta w czerni).
A zatem zapraszam do przeczytania “Wykładnika”, klikając na obrazek poniżej:


oceniam jako: tragediaoceniam jako: słabyoceniam jako: średnioceniam jako: dobryoceniam jako: ekstra (4 ocen, średnio: 5 na 5)
czekaj... ... wczytywanie ...

Copyright© 2007-2008 Marcin Otorowski • Użyto oprogramowania i składników Wordpress • Użyto poprawnego XHTML i CSS.
Kopiowanie elementów graficznych, materiałów, publikacji i/lub ich fragmentów bez zgody autora zabronione.