Puolakatu
niedziela, 16.12.2007, 16:03
Mimo ciążącego obowiązku nauki, udało się nam wygospodarować chwilę na spacer ulicą Puolakatu. Katu to po fińsku sufiks, oznaczający, że chodzi o ulicę (np. Kauppakatu, Valtakatu itp.), natomiast Puola znaczy Polska. “Polska” ulica stoi na wysokości zadania – na jej urok składają się: brak chodnika, wąska, oblodzona jezdnia oraz małe, momentami niezbyt eleganckie domki.
Do powrotu został tydzień, ale ja preferuję odliczanie w innej jednostce, mianowicie ilości egzaminów do napisania. W tym momencie zostały dwa egzaminy, z International Finance and Emerging Markets, oraz z Information System Research.
Co do tego ostatniego przedmiotu – mieliśmy niezłe cyrki na własne życzenie. Rzecz rozbiegała się o pisemną pracę, którą trzeba było oddać do 14 grudnia, a która zapowiadana była już na pierwszych zajęciach we wrześniu. Trafnie wówczas przewidziałem, że jak znam życie to pracę zaczniemy robić ok. 10 grudnia. Z perspektywy czasu wiem, że systematyczna praca od początku oszczędziła by to wielu problemów. Stało się jednak inaczej – pisanie pracy na temat wpływu spamu na wydajność pracy rozpoczęliśmy w poniedziałek wielką burzą mózgów, której rezultatem był porąbany graf z cyklu “nikt nic nie wie”, przedstawiający “conceptual framework” naszej pracy (uwielbiam tę nazwę). Ogólne zasady przy tworzeniu graficznej prezentacji konceptu są proste: 1) stwórz taki graf, z którego nikt nie będzie nic mógł zrozumieć 2) dowal mnóstwo kresek, wskazujących połączenia zupełnie niezwiązanych ze sobą rzeczy 3) im więcej tym lepiej 4) jeśli masz wrażenie, że sam się gubisz przy próbie odczytania czegoś z grafu, to znaczy, że jesteś na dobrej drodze. Poza grafem, ustaliliśmy też, co właściwie chcemy udowodnić, oraz podzieliliśmy się pracą.
Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że już następnego dnia okazało się, że każdy inaczej zrozumiał tezę. Kolejna kłótnia doprowadziła do zmiany tezy na inną. Kiedy już każdy napisał swoją działkę (mi przypadł wstęp, theoretical framework i conceptual framework) efekty naszej pracy zostały połączone w całość. Był jednakże jeden zasadniczy problem – nikt nie wiedział, o czym piszą inni, w związku z czym każda z tych trzech części jest o tym samym. Nie zdziwiłbym się, gdyby w introduction pisało, że “w dalszej części omówione zostanie X…” podczas, gdy X w ogóle w pracy nie jest poruszone :) Potem jeszcze doszło zamieszanie z oddaniem papierowej wersji pracy – najpierw problemy z wydrukowaniem, potem brak spinacza, następnie pół godziny spędzone wieczorem na uczelni w poszukiwaniu siódmego piętra.
Czas teraz płynnie jakby szybciej – za tydzień o tej porze będę już prawdopodobnie w Berlinie…
Wyprawa do Laponii
sobota, 08.12.2007, 18:18
Od środy do piątku byłem poza Lappeenrantą na wycieczce do stolicy Św. Mikołaja – leżącego w Laponii niewielkiego miasteczka o nazwie Rovaniemi. Wycieczka trwała trzy dni, ale w praktyce pierwszy i ostatni dzień to w przeważającej większości siedzenie w autokarze i podziwianie przez okna, jak na oczach śnieg topnieje (gdy wyjeżdżaliśmy wszędzie było pełno śniegu, gdy wróciliśmy nic nie zostało). A że dystans, dzielący Lappeenrantę od Rovaniemi jest naprawdę spory (ok. 800km) to siedzenia w autokarze mam już dość na najbliższe 150 lat.
W drodze do Laponii zahaczyliśmy o Kuopio. Zjedliśmy tam obiad na Kupion Yliopistion (Uniwersytet w Kuopio), a później pojechaliśmy porobić parę zdjęć na okazałej skoczni narciarskiej – mam parę fajnych zdjęć z tego miejsca. Wieczorem dojechaliśmy do Oulu – ponad stutysięcznego miasta nad Zatoką Botnicką. Zamieszkaliśmy w domkach campingowych, które mnie bardzo zaskoczyły i to na plus. Nawet moje mieszkanie na Karankokatu nie miało takiego wyposażenia – w domku było wszystko, począwszy na mikrofali, poprzez przybory do sprzątania, sztućce, ręczniki, kubki i filiżanki, skończywszy na mydle w łazience. Pełen komfort. 80% mieszkańców naszego domku stanowili Polacy (ja, Michał, Sławek, Szymon), do kompletu doszła jeszcze Regina z Rosji. Większość czasu i tak przesiedzieliśmy w domku Litwinek, gdzie zwaliło się ponad 20 osób – więcej niż połowa autokaru!
Nad ranem wyruszyliśmy do Rovaniemi. Coraz bardziej były widoczne oznaki, że jesteśmy gdzieś daleko na północy – Słońce wschodziło późnym rankiem, a po godzinie 14.00 były już ciemności. W Rovaniemi zahaczyliśmy o McDonald’s. Nie jadłem tam nic, ale warto było wejść do środka – McDonald’s w Rovaniemi jest najbardziej wysuniętym na północ McDonald’sem na świecie! Zrobiłem sobie stosowną pamiątkę w postaci zdjęcia pod tablicą, informującą o szczególnym położeniu restauracji.
Kolejnym punktem programu była Wioska Św. Mikołaja. Cóż, Mikołaj się bardzo skomercjalizował – za pamiątki z Santa Claus’ Village trzeba było płacić jak za zboże. No tak, bo skąd by inaczej brał środki na prezenty dla wszystkich? W wiosce zwiedziliśmy dość osobliwą pocztę (wystrój wnętrza bajkowy, zupełnie nie przypominający budynku poczty) oraz zapisaliśmy się do kolejki na zrobienie zdjęcia ze Świętym. Mikołaj nie miał może jakoś specjalnie dużo czasu na rozmowę, tym bardziej że do wspólnego zdjęcia stanęliśmy wraz z 20 osobami z wycieczki (choć trzeba mu oddać, że jednym ciurkiem potrafił wymienić polskie miasta, które zwiedził na swoich saniach). Zdjęcie w formie pocztówki kosztowało 6€, ale pamiątka jest bardzo sympatyczna. W wiosce Mikołaja kupiłem bardzo fajną koszulkę z dość osobliwym napisem, ale nie mam możliwości by go w tym momencie zaprezentować :)

Kolejnym punktem programu tego dnia była wizyta na farmie reniferów. Nie ma to jak zobaczyć prawdziwego renifera :) Miałem okazję przejechać się saniami, ciągniętymi przez taką upartą sztukę, która niedaleko przed końcem zatrzymała się i nie chciała iść dalej, a jak przyszedł treser to w ogóle reniferowi coś odwaliło do reszty i do rowu wbiegł razem z saniami no i mną.
Ciekawostka: renifery co roku zrzucają poroże, a na to miejsce odrasta im nowe. Akurat na przełomie listopada i grudnia poroże zrzucają męskie osobniki, i chyba nawet takiego jednego spotkaliśmy na farmie reniferów.
Zakwaterowanie w Rovaniemi było chyba jeszcze lepsze niż w Oulu – mieszkaliśmy w jakimś wielkim domu, w 8 osobowych pokojach z piętrowymi łóżkami. Wieczorem było dużo zabawy z wypiekaniem własnoręcznie robionych ciasteczek, i ogólnie było bardzo sympatycznie.
Następnego dnia wyruszyliśmy z rana w drogę. Po drodze jeszcze przez godzinę zwiedzaliśmy muzeum Arctica – z braku czasu nie było jednak możliwości by obejrzeć, przeczytać i posłuchać wszystkiego. Droga powrotna była absolutną masakrą – nieprzerwane godziny spędzone w autobusie na twardym siedzeniu to nie to, co lwy lubią najbardziej. Aby nam się nie nudziło, na TV puszczono kilka filmów, jeden gorszy od drugiego. “Romeo Must Die” był tak zabawny, że podczas walk pół autokaru się śmiało, a reszta po prostu brechtała. “Sprawa Thomasa Crowna” była dość ciekawa, ale przez głośne gadanie nie wszystko można było zrozumieć. Na osobną uwagę zasługuje film “Hannibal” – myślałem, że nie ma nic gorszego niż kolejny odcinek filmu “Saw”, a tu widzę godny konkurent (co za chory człowiek wymyślił jedzenie własnego mózgu, podsmażanego na patelni??).
W drodze powrotnej było bardzo nudno, obejrzeliśmy wszystkie filmy świata, łącznie z wszystkimi sezonami “Mody na sukces” i Teleexpresu – zabrakło jedynie trzech ostatnich odcinków “Klanu”. Do Lappeenranty przyjechaliśmy z godzinnym opóźnieniem o 24.00 w piątek. Pod tym adresem pokazana jest trasa, jaką przebyliśmy.
PS. Masz pozdrowienia od Św. Mikołaja – prosił o przypomnienie, by nie włączać w Wigilię gazu na kuchence i nie zapalać ognia w kominku, żeby nie zostały mu oparzenia takie, jak po ostatniej wizycie u Ciebie :)
PS2 To taka konsola :)
PS3 Za dwa tygodnie będę z powrotem w domu :) A póki co dużo pracy mam nad projektami z przedmiotów International Finance and Emerging Markets i Information System Research + z Wykładnikiem, który mnie wkurza tak, że momentami mam ochotę to wszystko rzucić…
3 tygodnie
niedziela, 02.12.2007, 10:49
Zostały równo 3 tygodnie do powrotu do Polski. Fakt zbliżającego się nieuchronnie powrotu implikuje dość skomplikowaną sytuację w zakresie nauki i obowiązków – na głowie mam dwa projekty, dwa egzaminy, wyjazd do Rovaniemi i inne rzeczy, które skutecznie przeszkadzają w cieszeniu się na bliski powrót.
W piątek odbył się egzamin z Services Marketing and Management – nie było najgorzej, na pytania można było w większości ściemniać, i tak naprawdę najbardziej się cieszę z tego, że ten wymagający przedmiot jest już za mną. Aby zapracować na te 5 punktów ECTS musiałem przeczytać 2 książki (łącznie ponad 1200 stron), napisać 24-stronicową pracę, oraz przyjść na wszystkie zajęcia jakie się odbyły, a ich liczba wynosiła słownie trzy. To się nazywa położenie nacisku na pracę w domu :)
We wtorek byliśmy na pizzy – naszej nagrody za najlepszy stand. Voucher o wartości 120€ musiał zostać podzielony na 15 osób, na każdego przypadła jedna duża pizza (o jej jakości jednak nie wspomnę :P). Parę fotek z tego wieczoru znajduje się w galerii, do której można przejść klikając na link poniżej:
Zamarznięte jezioro
niedziela, 25.11.2007, 20:44
W ramach odpoczynku od nauki, poszliśmy dziś po południu nad częściowo zamarznięte jezioro Saimaa:

Temperatury są znowu minusowe, znowu zaczął padać śnieg – jutro rano przewidywana jest biała pierzynka ze śniegu. Kilkanaście zdjęć z wyprawy nad zamarznięte jezioro w galerii na Picasa Web Albums, kliknij na obrazki poniżej aby tam przejść:
Interesujący filmik
niedziela, 25.11.2007, 12:43
Ciekawy filmik pokazujący, jak technologia przy wsparciu pewnych sztuczek może posłużyć do niepostrzeżonego skopiowania danych z karty kredytowej na oczach klienta (nazwa tej techniki to card skimming):
Pierwiatkowanie bez użycia kalkulatora
piątek, 23.11.2007, 21:19
Każdy umie za pomocą kartki papieru i czegoś do pisania policzyć wynik dodawania, odejmowania, mnożenia i dzielenia. Istnieje również niezawodny sposób na policzenie bez użycia kalkulatora pierwiastka z dowolnej liczby.
Przykładowo, policzmy pierwiastek z liczby 15433,0929.
Pierwszym krokiem jest rozbicie liczby na dwuelementowe zespoły poczynając od przecinka. Po rozbiciu liczba będzie wyglądała tak:
1 | 54 | 33, | 09 | 29
Na początku szukamy liczby, której kwadrat jest nie większy, niż liczba z pierwszego zespołu (w tym wypadku 1). Oczywiście, liczbą, która po podniesieniu do kwadratu da wynik nie większy niż 1 jest jedynka, i to ją zapisujemy jako pierwszą cyfrę wyniku:
1 | 54 | 33, | 09 | 29 = 1
Zobacz pełny tekst i dalcze obliczenia pierwiastka z tej liczby w tym artykule: Pierwiastkowanie na papierze
Trochę zawalony plan
piątek, 23.11.2007, 20:39
Został ostatni miesiąc pobytu w Lappeenrancie. Przyszedł czas na najbardziej zapchany okres pod względem nauki w trakcie ostatnich paru miesięcy. Oto krótkie streszczenie:
- piątek, 23 listopada – deadline dla projektów z Services Marketing and Management oraz Economies of the Baltic States
- piątek, 30 listopada – egzamin z Services Marketing and Management (stopień trudności: przesadny)
- 5 – 7 grudnia – jestem w Rovaniemi, możliwości do nauki: zerowe
- poniedziałek, 10 grudnia – deadline dla projektu z International Finance and Emerging Markets
- piątek, 14 grudnia – deadline dla projektu z IS Research (shit!)
- środa, 19 grudnia – egzaminy z International Finance and Emerging Markets (shit) i IS Research (double shit)
- niedziela, 23 grudnia – powrót do domu!
oraz w międzyczasie: konieczność złożenia grudniowego numeru miesięcznika “Wykładnik”, przeczytanie 3 książek (dwie po 600 stron, jedna 200 stron), przygotowanie prezentacji z IS Research. Masakra.
Wszystkiego najlepszego solenizantom ostatnich dni :) Hyvää nimipäivää, Hyvää vuotispäivää!
Wykładnik, numer 3
niedziela, 18.11.2007, 18:09
Nareszcie mogę ogłosić wydanie nowego numeru gazetki “Wykładnik” – trzeciego
i mam nadzieję najlepszego z dotychczas wydanych. Okładka – szczerze mówiąc
eeee…. no nie jest w moim guście. Co innego zawartość – wywiad z Adrianem
Apanelem – laureatem drugiego miejsca w zeszłorocznym konkursie Eureko, oraz
super artykuł po angielsku na temat szarej strefy rynku pracy w Unii Europejskiej.
Inne warte uwagi rzeczy w tym numerze: interesujący artykuł o coachingu, nie
mniej ciekawa relacja z wyjazdu do Wiednia (International Summer University), oraz
inne artykuły redakcji. Wydanie online – w przeciwieństwie do drukowanego – jest w
kolorze (papierowa wersja ma kolorową pierwszą i ostatnią stronę, reszta w czerni).
A zatem zapraszam do przeczytania “Wykładnika”, klikając na obrazek poniżej:
Myślicie, że znacie się na futbolu?
czwartek, 15.11.2007, 18:33
Zasady gry w piłkę nożną są proste, zgadza się? Błąd! Oto parę prostych pytań, sprawdzających znajomość podstawowych zasad gry w piłkę nożną:
Pytanie 1
Wyobraź sobie, że po akcji sam-na-sam i minięciu bramkarza, atakujący zawodnik zatrzymuje piłkę tuż przed linią bramkową, następnie kładzie się na brzuchu i z główki uderza piłkę, leżącą na linii. Piłka wpada do siatki, ale czy tak zdobyta bramka będzie uznana?
Odpowiedź: Tak zdobyta bramka nie zostanie uznana, bo jest ośmieszająca (hehe)
Pytanie 2
Sędzia podyktował rzut karny. Zawodnik strzelający zamiast strzelać zagrywa leciutko piłkę przed siebie, dobiega do niej zawodnik z tej samej drużyny i strzela gola. Czy taka bramka ma prawo zostać uznana?
Odpowiedź: Bramka zostanie uznana. Przy wykonywaniu rzutu karnego nie trzeba oddawać strzału, wystarczy zagrać piłkę przed siebie.
Pytanie 3
Rzut rożny. Napastnik drużyny atakujacej znajduje się w bramce, przed linią wyznaczoną przez obronę drużyny przeciwnej oraz piłkę. Czy sędzia odgwiżdże spalonego?
Odpowiedź: Nie odgwiżdże – przy rzutach rożnych spalone nie obowiązują.
Pytanie 4
Zawodnik wykonujący rzut karny kopnął piłkę przed siebie, ale w wyniku bardzo silnego podmuchu wiatru ta po chwili zmieniła kierunek i poszybowała do przeciwnej bramki – padł gol. Czy sędzia uzna tak zdobytą bramkę?
Odpowiedź: Nie uzna. Bramki samobójcze z rzutu karnego nie są uznawane.
Pytanie 5
Zawodnik wykonuje rzut wolny pośredni. Kopie piłkę, ale robi to tak nieudolnie, że ta wpada do jego własnej bramki. Jaką decyzję podejmie sędzia?
Odpowiedź: Podyktuje rzut rożny (sic!)
Pytanie 6
Zawodnik wykonuje rzut karny. Bramkarz został zmylony (rzucił się w przeciwny róg), piłka jednak odbiła się od słupka i leci pod nogi zawodnika, który wykonywał rzut karny. Czy może on strzelać z tej pozycji?
Odpowiedź: Nie może, piłka musi odbić się od bramkarza lub musi ją wpierw dotknąć ktoś inny
Pytanie 7
Bramkarz wykonuje aut. Wyrzuca piłkę, ale robi to tak, że ta wpada do własnej bramki. Czy bramka została zdobyta prawidłowo?
Odpowiedź: Tak, bramki samobójcze z wyrzutów z autu są uznawane.
Pytanie 8
Sędzia odgwizdał spalonego. Z rzutu wolnego zawodnik atakujący trafił w samo okienko bramki, zdobywając gola. Sędzie jednak bramki nie uznaje – czy postępuje słusznie?
Odpowiedź: Tak, rzut wolny po spalonym jest pośredni.
Pytanie 9
Bramkarz wznawia grę wykopem z “piątki”. Wszyscy zawodnicy drużyny przeciwnej (oprócz bramkarza) są na połowie przeciwnika. Podanie idzie przez całe boisko i trafia do zawodnika tej samej drużyny, który w momencie podania był na pozycji spalonej. Czy sędzia odgwiżdże spalonego?
Odpowiedź: Nie, bo z wykopu bramkarskiego spalone się nie liczą (sic!)
Pytanie 10
Na bramkę przeciwnika sunie kontratak. Oprócz zawodnika z piłką, w kontrataku bierze udział dwóch zawodników tej drużyny – jeden na spalonym, a drugi nie. Ten który jest na spalonym macha rękoma i wykonuje gwałtowne gestykulacje. Piłka zostaje zagrana do gracza, który na spalonym nie jest, po czym ten strzela na bramkę obok bezradnego bramkarza. Czy sędzia uzna tę bramkę?
Odpowiedź: Nie uzna. Gestykulacja zawodnika w czasie podawania piłki zostanie zinterpretowana jako uczestnictwo w grze, co wiąże się z odgwizdaniem spalonego, mimo że piłka zagrana była do innego gracza.
Wszystkiego po trochu
czwartek, 15.11.2007, 16:23
Ostatnio miałem albo dużo pracy, albo dużo problemów technicznych z internetem, aby bezproblemowo pisać. Czas nadrobić zaległości:
poniedziałek
- Okropnie nudne IS Research, na którym czytaliśmy case. Nieoficjalną konkurencję kto będzie czytał najdłużej, a wykładowca to połknie wygrał Florian z Austrii. Gratulacje :)
- Zapłaciłem 62€ za wyjazd do Rovaniemi na początku grudnia. Jest to jakaś wiocha na północy Finlandii, nareszcie zobaczę jakiegoś renifera i Mikołaja :)
- Odwiedziłem fryzjera – zabieg trwający kilkanaście minut + pół godziny czekania kosztował 21€ – trochę drogo. Udało mi się uzyskać jedną bardzo cenną informację od fryzjerki – wszelkie spekulacje, czemu 11 listopada były w Finlandii wywieszone flagi narodowe wzięły łeb – oficjalnym powodem był bowiem…. Dzień Ojca. Długo to do mnie nie docierało, ale taka jest prawda.
- Wieczorem nie miałem internetu – jakieś cuda i dziwactwa się wyprawiały z netem do tego stopnia, że w pewnym momencie Windows wywalił mi komunikat, że nie może się połączyć z siecią, bo kilka komputerów ma to samo IP. Połączenie wróciło dopiero późnym wieczorem.
wtorek
We wtorek od rana do popołudnia odbywały się promocje uczelni i krajów, do których fińscy studenci mogą wyjechać w ramach Erasmusa, w tym i Polski. Nasz stand dzieliliśmy z Czechami, Słowakami, Litwinami i Węgrami. W praktyce przedstawiciele Czech i Słowacji się nie pojawili, a Węgrzy wystawili pokaźną reprezentację w liczbie jednej osoby. To mało w porównaniu do pokaźnego składu polskiego, liczącego 9 Polaków i 2 Finów. Tak, Tero i Jarno na naszą prośbę wspomogli nasz stand i to był strzał w dziesiątkę – możliwość porozmawiania po fińsku o warunkach życia w Polsce była zdaje się bardzo ceniona przez odwiedzających, o czym jeszcze napiszę później. Na potrzeby prezentacji przygotowaliśmy degustację bardzo dobrego ciasta własnej roboty, importowanego soku Tymbark ze sklepu, zaprezentowaliśmy w postaci zdjęć polskie krajobrazy, sport w Polsce, ceny popularnych stuudenckich produktów (kebab, piwo, Żubrówka itp.). Do tego dysponowaliśmy sporą ilością gadżetów, mapą, flagą Polski i innymi rzeczami. Każdy z nas otrzymał talon na balon, to znaczy kupon na darmową kawę i ciastko, równolegle prowadzony był plebiscyt wśród fińskich studentów na najlepszy stand, w którym nagrodą był darmowy obiad. Kliknij niżej, aby zobaczyć zdjęcia ze standu:
środa
O 14.00 zaczął się egzamin z Finnish Society and Culture. Był generalnie łatwy, trzeba było napisać esej na jeden z dwóch podanych tematów. Ja wybrałem temat, w którym dywagowałem nad “Zachodem” i “Wschodem” w społeczeństwie, kulturze i historii Finlandii. Tuż przed egzaminem powiedziano nam, że nie ma z niego ocen, a jedynie zaliczenie lub niezaliczenie. Ciekawe, co nam w Polsce na Integracji Europejskiej w takim razie wystawią (FSC realizujemy w ramach tego przedmiotu)… Po powrocie do domu okazało się, że wygraliśmy konkurs na najlepszy stand. A żeby nie było tak miło, to wieczorem odkryłem brak ręcznika w moim praniu w suszarni, co mnie bardzo mocno zdenerwowało.
czwartek – dzisiaj
Odbyły się trzecie i ostatnie zajęcia z Services Marketing and Management – za dwa tygodnie egzamin. Do tego szczypta, a raczej trzy godziny International Financial and Emerging Markets, i mamy okropne flaki z olejem. Jutro na szczęście wolne, będzie okazja by trochę ochłonąć i skorzystać z zasłużonego odpoczynku (i sauny). W sobotę kolejne – jakże męczące – wydarzenie – mecz Polska – Belgia. Znowu SopCast pójdzie w ruch :)





