Jest powód do radości - cały i zdrowy wróciłem z czterodniowej wycieczki do Rosji, do Sankt Petersburga. W tym poście postaram się w mniej lub bardziej udany sposób streścić co ciekawsze wydarzenia i rzeczy, które przykuły moją uwagę.
O Sankt Petersburgu
Sankt Petersburg (zapis w rosyjskiej cyrylicy: Санкт-Петербург) jest miastem, położonym w Zachodniej Rosji w delcie rzeki Neva nad Zatoką Fińską. W Sankt Petersburgu żyje około 5 milionów ludzi, a w całej aglomeracji prawie 6 milionów. Miasto zajmuje powierzchnie 670 kilometrów kwadratowych na ponad 42 wyspach, połączonych ok. 350 mostami. Przez ponad 200 lat (do 1918) była to stolicja Rosji (przeniesiona z Moskwy przez Piotra Wielkiego), a w latach 1914 - 1991 nazwa miasta brzmiała Leningrad.

Survival guide
Przed wyjazdem otrzymaliśmy Survival Guide, dzięki któremu dowiedzieliśmy się paru przydatnych rzeczy, jak przeżyć w Rosji:
- zawsze się targuj
- nigdy nie pij wody z kranu
- uważaj na swój dobytek i na swoich znajomych (lol)
- nie chodź sam po zmroku
- przed wejściem do taksówki upewnij się, że jest tam tylko kierowca
- zawsze noś przy sobie kartę hotelową i dowód tożsamości, zapytany przez policjantów powiedz, że jesteś z zagranicy
- wódkę kupuj tylko w sklepach - rynek i ulica odpadają
- nie rób zdjęć na granicy oraz w metrze
- nie pij za dużo
Po uzbrojeniu w taki arsenał porad, można było przeżyć cztery dni tutaj :) Pozostały oczywiście bariery językowe, ale i tu nasz survival guide był podpowiedzią, jak po rosyjsku powiedzieć kilka niezbędnych fraz, takich jak “dziękuję”, “proszę”, “jak się masz”, “poproszę butelkę wódki”, “do widzenia”, “przepraszam”, “proszę nalać mi wódki” itp. :)
A zatem, co zwiedziliśmy?
Pierwszego i ostatniego dnia nie zwiedzaliśmy nic (przyjechaliśmy do hotelu w czwartek wieczorem, wyjechaliśmy w niedzielę rano). Drugiego dnia naszym pierwszym celem była tzw. “Village of the Tzars” - mieliśmy okazję podziwiać wnętrza oraz ogrody pałacu Katarzyny. Przepych wnętrz był momentami olśniewający, a na zewnątrz zrobiliśmy sobie kilka głupich, grupowych zdjęć :) Zdjęcia z tej części wyprawy dostępne są w tej galerii.
Drugim punktem wycieczki była Katedra o nazwie “Sobór Zmartwychwstania Pańskiego” (Храм Спаса на Крови), leżąca nad kanałem Griboyedova. Budowla została wzniesiona na miejscu, gdzie w 1881 roku został zamordowany car Aleksander II Romanow (stąd angielska nazwa: Spilled Blood Cathedral). Ogólna powierzchnia świątyni to 1642 m², a wysokość - 81 m. Sobór wybudowano w tradycyjnym rosyjskim stylu XVI i XVII wiecznym. Z zewnątrz widoczne są płytki ceramiczne mozaiki, szkliwione cegły, marmur i granit, cebulaste kopuły są złocone i emaliowane. Wnętrze niemal całkowicie pokryte jest dekoracją mozaikową przedstawiającą sceny z Nowego Testamentu i wizerunki świętych. Zdjęcia zrobione na zewnątrz oraz wewnątrz dostępne są pod tym adresem.
Ostatnim punktem drugiego dnia wycieczki był interesujący, nocny rejs statkiem po rzece Neva, pokazujący całe piękno Petersburga w nocy. Wszystkie budynki wzdłuż rzeki oraz mosty są iluminowane, wygląda to naprawdę niesamowicie, szkoda tylko, że tego piękna nie oddają zrobione tam zdjęcia. Rejs był połączony z degustacją sowieckiego szampana (ohyda) oraz tradycyjnej rosyjskiej wódki (ohyda x10). Zdjęcia z rejsu, oraz inne zdjęcia, zrobione w nocy zamieściłem w osobnej galerii.
Dzień trzeci zaczął się od zwiedzania Katedry Św. Izaaka. Ten monumentalny budynek w chwili wybudowania był największym obiektem tego typu w Rosji, jego ukończenie zajęło ponad 40 lat. Wnętrze pokryte jest mozaikami i malowidłami, a z tarasu można podziwiać panoramę miasta (choć jej większa część wokół katedry to jakieś rudery i budynki w fazie konstrukcji). Tym nie mniej zdjęcia zrobione w katedrze należą do tych bardziej udanych, i można je zobaczyć tutaj.
Kolejnym punktem wycieczki był krążownik SS Peter (zdjęcia) oraz muzeum Hermitage, w którym z powodu braku czasu nie byłem (zdjęcia). W czasie, gdy grupa była w muzeum, ja z Bartkiem zwiedziliśmy Muzeum Artylerii, pełne czołgów, dział i innych przyrządów do zadawania obrażeń (zdjęcia).
Oprócz tego, podczas przejazdu pomiędzy kluczowymi punktami programu były jeszcze inne atrakcje, czasem zatrzymywaliśmy się by porobić zdjęcia, a o innych miejsach w czasie przejazdu opowiadała przewodniczka. Ludzie z tylnych rzędów strasznie się z niej śmiali, bo nadużywała natępujących słów: excellent, superior, gorgeous, extensive, absolutely, spectular, wonderful, great i innych. Z początku na to się nie zwracało uwagi, ale później strasznie kuło w oczy, kiedy w zdaniu, opisującym jakiś brzydki i odrapany mur pojawiały się dwie kombinacje: “extensive” oraz “absolutely spectacular”.
Alkoholizm
Myśląc o Sankt Petersburgu przed wyjazdem spodziewałem się, że zobaczę cały tłum pijanych ludzi, pociągających bezpośrednio z butelki na ulicy. To był błąd:
- po pierwsze, picie w miejscach publicznych jest zakazane, szczególnie dla gości z zagranicy, którzy są potencjalnym celem do ukarania grzywną (bo mają pieniądze)
- po drugie, picie bezpośrednio z butelki jest uważane za przejaw alkoholizmu
- po trzecie, picie bez jedzenia czegokolwiek jest uważane za przejaw alkoholizmu
- po czwarte, picie bez wcześniejszego wzniesienia toastu jest uważane za przejaw alkoholizmu
Ogólnie rzecz biorąc, można więc pić ile wlezie, byle jednocześnie mieć jakąś zakąskę, wznieść toast i nie pić z butelki. Wóczas nikt nie zarzuci, że się jest alkoholikiem :)
Ciekawostka: W jednej z restauracji (o przyjaźnie brzmiącej nazwie Idiot) można kupić “Gentleman’s kit” za 30€. Jest to ogólnie rzecz biorąc zestaw drobnych przekąsek, jeden litr wódki, oraz w cenę wliczona jest taksówka do najbliższego szpitala :)
Korki
W Sankt Petersburgu każdy zdaje się być w posiadaniu auta (nie wiem czy legalnie czy nie, w każdym razie jest sporo luksusowych aut, na przemian ze starymi Ładami). Na ulicę codziennie wyjeżdząją ich miliony, niestety zdaje się, że tutaj prawa jazdy się nie wyrabia, a raczej kupuje na bazarze. To co się dzieje na ulicach to przechodzi ludzkie pojęcie - w poradniku dla turystów jest napisane, by uważać przy przechodzeniu na światłach, bo to, że mamy zielone nic nie oznacza. Analogicznie, czerwone światło dla kierowcy też czasem znaczy co innego - przewodnik złośliwie zauważył, że kolor czerwony i zielony jest powszechnie w Rosji mylony. Petersburg jest miastem bardzo rozległym, i na pierwszy rzut oka drogi są w stanie zapewnić płynność przejazdu - większość z nich posiada 2,3,4 lub więcej pasów jazdy w jednym kierunku. W praktyce okazuje się, że jest to za mało - przejazd w kilometrowych korkach, jakie tworzą się nie tylko podczas godzin szczytu to istna mordęga - szybciej idzie się pieszo niż przejeżdża przez centrum. Kierowcy notorycznie wpychają się pod koła innym, klakson jest używany częściej, niż pedał hamulca, a zasada skręcania w lewo z lewego pasa i w prawo z prawego to czarna magia dla większości. Co lepsze, w mieście jest ograniczenie prędkości do 60km/h. Przewodnik powiedział jednak, że w praktyce policja nie zatrzymuje nikogo, kto jedzie wolniej niż 80 - 90 km/h. Jeśli więc cudem nie ma korka, to przejście przez ulicę jest gorsze, niż spacer przez ziemię niczyją w czasie wojny. Osobną sprawą są ewentualne kary, jakie grożą za złamanie przepisów. Najwyższy mandat, jaki można uzyskać za szybką i niebezpieczną jazdę to 100 rubli, czyli ok. 10 zł w Polsce. Nie dziwi więc fakt, że ograniczeniami prędkości, zakazów i nakazów nikt się tu za bardzo nie przejmuje.
Alternatywy
Jeśli więc nie auto, to co? Bardzo sprawnie działa metro, kosztuje jedynie 14 rubli (czyli ok. 1,5zł) a można jechać dokąd się chce, ile razy się chce i z iloma przesiadkami, pod warunkiem, że nie wyjdzie się na powierzchnię (wówczas znowu trzeba będzie zapłacić). Można również wezwać taksówkę, i tutaj sprawa się komplikuje, a raczej robi się śmieszna. W Petersburgu większość taksówek to taksówki “amatorskie” - po pracy ludzie dorabiają sobie, doczepiając znak TAXI, pełniąc misję taksówkarza. Po złapaniu taksówki mówi się miejsce docelowe, kierowca podaje swoją cenę, trzeba się chwilę potargować i jak umowa stoi to jazda. Nie miałem przyjemności poruszania się taksówką, ale raczej nie należy to do przyjemnych rzeczy ;p Znacznie lepiej się podróżowało metrem, choć było zatłoczone jak centrum Pekinu.
Zwrot o 360 stopni
To, co najbardziej podobało mi się w Rosji to diametralna różnica między Lappeenrantą a Sankt Petersburgiem. Najciekawsze z nich zebrałem w poniższej tabelce:
| Finlandia (Lappeenranta) |
Rosja (Sankt Petersburg) |
| z wszystkimi dogadasz się po angielsku, język polski jest bezużyteczny |
mało kto mówi po angielsku. Znacznie łatwiej porozumieć się z mieszkańcami w języku polskim |
| mało miasto, o niskiej gęstości zaludnienia |
gigantyczna metropolia |
| najlepszy sposób poruszania się po mieście to samochód (jeśli się go ma) |
najgorszy sposób poruszania się po mieście to samochód (korki niesamowite) |
| picie wody z kranu jest dobrym sposobem na ugaszenie pragnienia bez obaw o zdrowie |
picie wody z krany jest dobre na co najwyżej zapuszczenie glonów na zębach |
| chodzenie samemu po ulicy po zmroku jest nudne jak flaki z olejem |
chodzenie samemu po ulicy jest wysoce zalecane dla lubiących ryzyko i adrenalinę |
| wysokie ceny (atuobus - 3€, alkohol - 16€, zestaw w McDonald’s - 8€) |
polskie lub nawet lepsze ceny (metro - ok. 40c, alkohol - 5,5€, zestaw w McDonald’s - 3,5€) |
| łatwo przeczytać dowolny tekst w języku fińskim, gorzej ze zrozumieniem treści |
łatwo zrozumieć mówiony tekst w języku rosyjskim, gorzej z zapisaniem i odczytem (cyrylica) |
Po powrocie z Sankt Petersburga mogę się pochwalić umiejętnością rozszyfrowania większości znaków w cyrylicy :) Wszystkich zdjęć z wypadu było ponad 2500, po wywaleniu nieudanych i subiektywnie zbędnych zostało ich i tak ponad 1000. Podzieliłem je w 9 kategorii, które można obejrzeć po kliknięciu na poniższy ozdobnik:
